+48 509 970 880
office@renatazarzycka.online

Umiejętność łączenia się z własną duszą, słuchanie sercem z szacunkiem i wdzięcznością

"Czas na zmiany"

Umiejętność łączenia się z własną duszą, słuchanie sercem z szacunkiem i wdzięcznością

Dziś natknęłam się na blogowy opis pewnej książki z 2014 roku, której od wielu lat już nie ma w sprzedaży. Zastanawiałam się co jest tego powodem i jak potoczyły się losy jej autora. Myślę, że to może być dla nas wszystkich ciekawym doświadczeniem i pewnego rodzaju nauką. Czy i w jaki sposób to, co ktoś mówi i pisze, odzwierciedla się w jego życiu? Czy jest to wszystko spójne czyli prawdziwe i szczere, czy zafałszowane?

Cóż, niekiedy przychodzi w życiu czas, który demaskuje to, co było ukryte i pokazuje to co jest faktycznie prawdą, a co jest iluzorycznym fałszem. Czasami ludzie piszą jedno aby ukazać to jacy są mądrzy, a robią ze swoją rodziną w zaciszu domowych ścian drugie. I to jest wtedy niespójne.
Obniżają wartość żony, dzieci, zabraniając na rozwój partnerce, niekiedy zachowując się narcystycznie nawet z cechami psychopatycznymi itd… Czasem przykro patrzeć, do czego osoba tak działająca, dochodzi po latach odejścia od swojej rodziny. Odejścia od energii, która ją wcześniej wspierała, która pozwalała jej wzrastać, która dawała motywację do działania i sens tego działania, sens życia i sens wyznaczania sobie szczytnych celów.
wartosci-sukcesCóż – jeśli depcze się najwyższe wartości, jakimi jest rodzina, miłość, wspierająca kobieta i dzieci, kiedy daje się jej w prezencie liczne procesy sądowe, oszustwa, obrażanie jej, obwinianie, umniejsza się jej wartość, a tym czasem zdradza się ją z kochanką, to co może wydarzyć się później w życiu, tak czyniącej osoby – osoby niespójnej z tym co mówi i robi?
Jaka jest jej uczciwość przed ludźmi i przed samym sobą?
Czy na cudzym nieszczęściu można zbudować własne szczęście?
Książka pisana była za moich czasów lecz wszystko to,  jak i zacny autor, praktycznie nagle, zniknęło z rynku. Co mogło sprawić, że czar prysnął?
Być może zabrakło wspierającej energii kobiety – byłej żony i jej motywacji, mentoringu, roztaczania przez nią wizji, bycia muzą dla autora…
Zawsze i w każdej sprawie, działają pewne prawa energetyczne. Jeśli nie potrafimy być wdzięczni za to co mieliśmy i mamy, jeśli nie potrafimy cieszyć się rodziną i szanować tych, którzy są z nami i wspierają nas, jeśli depczemy swoje własne korzenie (przeszłość) i grozimy, że wszystko zniszczymy, to faktycznie niszczymy samych siebie.
Z czym pozostaniemy w efekcie takiego działania?
Z utraconą tożsamością siebie samego?
Piszącego bloga na nazwisko kogoś innego i prowadząc profil na FB kogoś innego, zamiast swój, bo na siebie nie można, bo siebie zatraciliśmy w pełni?
Z mętlikiem w głowie?
Z kontynuacją oszukiwania ludzi?
Z realizacją cudzych pragnień i celów? 
Czy  bezmyślnie dalej będziemy realizować cele swoich pseudo-doradców, aby im się przypodobać?
 
Życie to zwierciadło. 10-na-90O tym zapomina tak wielu ludzi. A Ci wyniesieni na energii kobiety na piedestał, często tak bardzo wierzą w to, że sami tam doszli, że stają się aroganccy, ignorują głos partnerki, traktują ją jak nic nie wartą kobietę, obrażają, krzyczą na nią, są roszczeniowi do niej, skaczą o byle co, żyć jej nie dają w spokoju i nie doceniają jej, a wprost nie szanują żony i własnych dzieci, manipulując nimi przeciwko niej.
Nie wiem skąd to zatracenie się bierze i taka autodestrukcja.
Jest to dość powszechne dziś zjawisko przerostu treści nad formą i zapominalstwo, skąd pochodzą i gdzie są ich korzenie, kto im pomagał przez wiele lat w tej drodze do sukcesu itp…
Korzenie to nasze doświadczenia, to nasza nauka. Warto je szanować i okazywać im za to wdzięczność każdego dnia, a w energii, dostaniemy tego dobrego jeszcze więcej.
granice-przekraczacNiszczenie własnej rodziny to brak umiejętności budowania zdrowych relacji i chęć ucieczki, schowania się, bo przyczyną bywa solidne nabrojenie. To działa tak, jak takie małe przedszkolaczki, które chowają się pod stół lub za zasłonę przed rodzicami, aby nie dostać po pupie.
Zapominanie o tych ludziach, z którymi szło się tą drogą, to brak poszanowania ich pracy, wsparcia i ich samych, to brak wdzięczności co do korzeni – rodziców, żony, dzieci, przyjaciół, współpracowników…
Jak zatem taka osoba, miałaby potrafić zbudować dobre relacje z Liderami w biznesie?
Jak mogłaby osiągać dalsze sukcesy, jeśli tym wszystkim wzgardziła i nie poszanowała tego, co dostała w darze od wszechświata?
Jeśli ktoś nie potrafi docenić tego co ma, to los nie da tego więcej tej osobie.
A co jej odpowie biznesowe zwierciadło w balansie energetycznym, dla równowagi sytuacji, jeśli gardzi ludźmi, którzy ją wspierali?
 
zycie-jak-tytul-filmuCo odpowie takim osobom życie, jako zwierciadło ich losu?
Być może taka będzie odpowiedź:   “Co zasiejesz, to zbierzesz”
“Jaką energię dajesz ludziom, taką otrzymasz”.
“Nie czyń drugiemu, co Tobie nie jest miłe”
“Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”
“Kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada” itd.
 
Czy robiąc coś, zawsze przewidujemy wszystkie konsekwencje swojego działania?
Czy nigdy się nie pomyliliśmy?
Czy potrafimy przyznać się do błędów i przeprosić za nie?
===
Tylko po co to wszystko tak niefajnie robić?
Komu to jest faktycznie potrzebne?
 
samodzielnosc-kierowanie-swoja-drogaJakie korzyści mają namawiający obcy ludzie, którzy wspierają rozstanie różnych osób i nagabują te osoby do nienawiści i niszczenia najbliższych?
Co im to daje? Może własną satysfakcję lub inne korzyści?
 
W tym wszystkim trzeba mieć jeszcze własny rozum po to, aby nie dać się wkręcić w cudzą grę, aby nie dać się zatracić na namowach innych – obcych osób, które mają z tego świetną zabawę, na nieszczęściu małżeństwa i rodziny przez osoby, które często czerpią ze sporu, im wiadome, własne korzyści.
 
samotnosc-komunikacja-ze-sobaJednak aby to dostrzegać samodzielnie, warto nauczyć się zrobić sobie STOP i reset. Zatrzymać się co jakiś czas i popatrzeć na pewne trudne sprawy oraz spory z dystansu, z pozycji obserwatora, z pozycji neutralnej, pozbawionej negatywnych emocji (bez złości, zemsty, obwiniania). I zadać sobie pytanie, co ja właściwie robię?
Kogo słucham?
Czy to jest mój głos, czy pseudo-doradców???
 
Umiejąc ze sobą rozmawiać, umiejąc połączyć się ze swoim wnętrzem, z samym sobą, ze swoim sercem i duszą oraz usłyszeć samego siebie i własne pragnienia, zawsze znajdziemy najlepszą odpowiedź i rozwiązanie, które nam będzie dobrze służyć.
A przy tym nie będziemy krzywdzić nikogo swoimi decyzjami.
Dając dobrą energię innym, kochając ich, zawsze otrzymamy od wszechświata jeszcze więcej tego co dobre.
I tego warto się trzymać.
 
Pozdrawiam serdecznie :)
 
 
==================================
Vadim Zeland – Transerfing rzeczywistości Tom IX
 
pod-prad-nurt

pod-gore

 

4 komentarze

  1. Joanna pisze:

    Kochana Renatko☺ Wspaniale jest obserwować jak się rozwijasz. Jesteś niesłychaną inspiracją dla otoczenia!
    Próbuję sobie wyobrazić, jak ciężko Ci było z byłym mężem w przemocowym związku. Musiał bardzo nie znosić siebie, skoro dowartościowywał się upokarzaniem najbliższej mu osoby.
    I Ty też musisz mieć ogromną siłę, że uwolniłaś się z takiej niszczącej relacji. Jestem pełna podziwu☺ I doskonale Cię rozumiem, bo dla mnie tez potrzeba rozwoju jest główną wartością. Też mając niepełnosprawna córkę, która wymaga 24 godzinnej opieki nie było mi łatwo. Ale zawsze, nawet w najtrudniejszych chwilach wiedziałam, że moje potrzeby też są ważne. I walczyłam o siebie, o ten rozwój, o satysfakcję. Kobiety zbyt często godzą się z narzucaną im przez kulturę rolą opiekunki. I zapominają o sobie. O mężczyźnie, który dąży do samorozwoju mówi się ambitny, o kobiecie – egoistka
    Zwał jak zwał – nie należy zapominać o sobie i swoich potrzebach.

    Gratuluję Ci studiów doktoranckich. Ja właśnie złożyłam doktorat w maju tego roku, tydzień temu zdałam ekonomię, za 2 tygodnie zdaję socjologię i pod koniec listopada obrona! A otoczenie od lat mi mówiło, że z niepełnosprawnym dzieckiem to jest niemożliwe.

    Jeśli chodzi o angielski, to po obronie chętnie Ci pomogę. Mogę nawet po Nowym Roku przyjechać do Rzeszowa na weekend czy kilka dni i możemy konwersować po angielsku do upadłego!

    Mogę też Ci pomóc się przygotować to egzaminu B2 na doktorat. Robię to od lat☺

  2. Gonimy za wielkimi rzeczami. Pragniemy wielkich zwycięstw. Chcemy wygrywać wojny i być tymi, na imię których zginać się będzie każde kolano, a przynajmniej o których mówić będą.
    A życie jest tak kruche.
    Ulotne.
    Jest i nagle nie ma.
    Ktoś gasi światło, jak mawiała Osiecka.

    A my się martwimy. Siwiejemy. Ogarniają nas depresje, wpadamy w dołki, cierpimy na chandry i przedłużające się ‘nie-chce-mi-sie’.

    A może miast tego warto zachwycić się wiosną?
    Jesienią. Smakiem jabłka. Grzybem w koszyku. Sznurem dzikich ptaków.
    Stanąć na polu znad którego unosi się mgła i wyciągać twarz ku słońcu…

    A może czas siąść wieczorem z bliską osobą i przytulic jej dłoń do policzka… napić się herbaty z pomarańczą.. zapalić świeczkę lawendową… poczytać książkę i zatracić się w czasie. Pal licho, że rano nieprzytomny wstanę do pracy. Akcja lektury była tak wciągająca…

    A może czas zachłysnąć się wierszem…
    A potem własny napisać. I co z tego, że nazwą cię wierszokletą…
    A może listy nienapisane czekają… ramiona nie objęte… policzki nie wycałowane… czupryny nie zmierzwione… słowa niewypowiedziane…

    Brzozy już gubią liście.
    Widziałeś to rano?
    I babie lato już odleciało.
    Pewnie nie zauważyłeś.
    Kukurydza już przejrzała…
    Wiesz o tym?

    Zobacz jak wiele spraw nam umyka, jak wielu rzeczy nie zauważamy, jak małostkowi jesteśmy…
    Boże ucz mnie chwytać dzień za dniem i cieszyć się nimi…
    ….
    I jeszcze zmarła Anna Przybylska, tak mówiła w wywiadzie:
    “Wyspowiadałam się pierwszy raz od 13 lat. Teraz znowu kumpluję się z Panem Bogiem, chodzimy co niedziela na kawę. Bardzo dobrze mi z tą przyjaźnią, lecz nie narzucam nikomu mojej wiary, nie manifestuję jej i nie zmuszam innych, aby razem ze mną na tę niedzielną kawę chodzili. Ale uwierz mi, że po tych spotkaniach jest mi naprawdę o wiele lżej. I myślę, że dostałam swoją lekcję od Niego w jakimś celu. Po coś…”
    ….
    Wiesz dni są kruche.
    Ciesz się nimi.
    I wiesz co? pozwól zaprosić się Bogu na kawę. On wie, jaką lubisz najbardziej… barista z Niego nieprzeciętny.

    • Czego powinniśmy się uczyć przede wszystkim? Życia zgodnie z wartościami – najpiękniejszymi, bo często po latach na naprawę swoich błędów bywa już za późno, kiedy w porę tego nie zrobimy. Niektórzy ludzie gonią za sukcesami, niektórzy chcieliby zrobić to na skróty nie zawsze uczciwie i z dobrą intencją. Roztaczają przed nami bitwy, ustalają swoje gierki, w które nas chcą wciągnąć, aby wygrywać oczywiście na swoich zasadach. A tym czasem po drodze zatracają najważniejsze wartości jakimi jest miłość, rodzina, bliskość drugiego człowieka, szacunek, wdzięczność, godność, przyjaźń, docenianie, radość, szczęście i dzielenie się tym z innymi. Jeśli wartości tych mamy w sobie do pełna – potrafimy się nimi dzielić z innymi. Jeśli ktoś ma tego braki, inni będą mu potrzebni do tego, aby on się napełnił tym wszystkim, aby zaspokoił swoje pragnienie, kosztem innych ludzi, których traktuje wtedy marginalnie, jak marionetki. To są relacje toksyczne. Stąd jeśli mamy w sobie do syta najpiękniejszych wartości, nie mamy powodu odbierać niczego innym ludziom, ani dowartościowywać się na nich. Wtedy możemy ze spokojem obserwować świat i cieszyć się każdą chwilą, bo nie musimy uczestniczyć w gonitwie zdobywania i nasycania się kosztem innych, zatracając samego siebie. Przede wszystkim wartości i dobra intencja oraz wychodzenie sobie na przeciw – nauka słuchania i zadawania pytań doprecyzowujących, a nie ocenianie, osądzanie, obrażanie czy też niekiedy agresja i zastraszanie drugiego człowieka…
      A życie tak szybko upływa i pewnych spraw później nie da się już cofnąć. Warto nauczyć się w życiu robienia sobie STOP, szczególnie w trudnych sytuacjach (bez słuchania innych obcych doradców) i nauczyć się wchodzenia w pozycję obserwatora, który więcej dostrzega, słucha ze zrozumieniem, potrafi sobie zadać pytania “co zrobiłem najlepszego w tej sytuacji” i rozumie, a szczególnie ma dużo cierpliwości do tych najbliższych… Miłej niedzieli

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.