+48 509 970 880
office@renatazarzycka.online

Złodzieje marzeń – wampiry emocjonalne

"Czas na zmiany"

Złodzieje marzeń – wampiry emocjonalne

„Czasami prawda jest dziwniejsza od fikcji”
– Bad Religion

Wampiry emocjonalne?
Czy to możliwe aby w dzisiejszych czasach żyły?
Czy to są jakieś bajki?
Co to za bzdury?
Niemożliwe…  A jednak!

Zastanów się, czy w Twoim najbliższym otoczeniu znajdują się ludzie, którzy w tajemniczy sposób pozbawiają Cię energii, marzeń, optymizmu i radości życia oraz poczucia własnej wartości?
Tak takie osoby zawsze były i wciąż są wśród nas – może nawet w naszych rodzinach. Złodziejami marzeń bywają rodzice, małżonkowie, nauczyciele w szkole a nawet dzieci. Mogą nimi być Twoi znajomi, ludzie z konkurencji bądź Twój szef. Tego, że bezlitośnie nas wykorzystują często nie jesteśmy świadomi. Jeśli tak jest, to prawdopodobnie wpadliśmy w szpony emocjonalnych wampirów! Czyhają one wszędzie – w naszych rodzinach, w szkołach, miejscach pracy, na portalach społecznościowych (forum) i w organizacjach, a być może nawet z jednym z nich dzielisz łóżko?

W 1998 roku szukałam materiałów informacyjnych z zakresu medycyny naturalnej. Natknęłam się na miesięcznik WRÓŻKA. Wśród informacji, znalazłam niezwykły artykuł bioenergoterapeuty. Wywarł on na mnie ogromne wrażenie. Był „krokiem milowym” w życiu mojej mamy, a dotyczył “Wampirów energetycznych”. Każdego dnia, o 17 mamę odwiedzała koleżanka. Moja mama była coraz bardziej chora. Właśnie skończyła 70 lat, kiedy zaczęła stosować suplementy. Dzieliła się doświadczeniami ze swoimi znajomymi – Klubowiczkami – zaczęła budować strukturę handlową w MLM i w ten sposób dorabiać sobie do emerytury, aby dzięki temu mieć dodatkowe rabaty i suplementy dla siebie za darmo. Tym czasem koleżanka wciąż ją odwiedzała. Była zaniepokojona i niezadowolona z sytuacji. Każdego dnia powtarzała: “to im się nie uda”, “to nie działa”, “zobaczysz – zbankrutują”, „tu się nie da zarobić”, “szkoda pieniędzy na te produkty” itp.  Słowa te były szokujące, wzbudzały silne emocje negatywne i głęboko zapadały w podświadomość mojej mamy, targając jej duszą w niepokoju o naszą przyszłość. Po wizycie sąsiadki czuła się osłabiona i bezradna.Taka sytuacja trwała od wielu lat.

Po przeczytaniu artykułu o “Wampirach energetycznych” zdałam sobie sprawę z niebezpieczeństwa i poinformowałam moją mamę o tym, że istnieje takie zjawisko jak “wampir energii”. Nie liczyłam na zrozumienie, ale musiałam spróbować pomóc.  Ku mojemu zdziwieniu, w ciągu kilku dni na klatce schodowej odbyła się wielka awantura. Mama kategorycznie zabroniła przychodzić “złej” koleżance w odwiedziny mówiąc – “Nigdy więcej do mnie nie przychodź”.
Od tego momentu sytuacja się zmieniła. Mama zaczęła w oczach zdrowieć, cofały się przyczyny wielu chorób. Tym czasem koleżanka w ciągu kilku następnych miesięcy starzała się w oczach i podupadała na zdrowiu. Pewnego dnia dowiedziałam się, iż ze swoją paranoją trafiła na leczenie do Szpitala psychiatrycznego.

Słowo „wampir” nie budzi miłych skojarzeń, a “wampir emocjonalny” nie ma nic wspólnego z wizerunkiem Drakuli, lecz jest człowiekiem z krwi i kości. Nie wysysa krwi, lecz energię. Błyskotliwe, utalentowane lub też epatujące bezradnością – stawiają się sprytnie w roli ofiary, pozyskują nasze zaufanie i uczucia, po to by wyssać z nas siły witalne. Częstymi objawami ataku “wampira energetycznego” jest właśnie uczucie osłabienia tak, jakby była „wypompowana” z nas energia. Niestety w parze za tym, często idzie faktyczne osłabienie układu odpornościowego i chroniczne zapadanie na infekcje oraz coraz liczniejsze choroby – stany zapalne a nawet po latach – nowotwory.

Osoby mówiące nam negatywne informacje potrafią osłabić witalność w organizmie, a także odebrać chęć do realizacji marzeń i zmylić nam drogę do celu. Mówimy na nich: “złodzieje marzeń”, ale bardziej prawidłowo powinno to brzmieć “energetyczne wampiry”. Ludzie tacy często działają zupełnie nieświadomie.

Nieświadome wampiry energetyczne to takie, które obarczają innych swoimi problemami, usiłując wzbudzić w innych współczucie i chęć pomocy – często celowo robią z siebie ofiarę chcąc być w ten sposób w kręgu zainteresowań. Ofiarowana pomoc i uwaga takim “wampirom”, są wykorzystywane do dostarczania im odpowiedniej energii. Ich ofiarami mogą stać się osoby słabe psychicznie, które nie umieją odmawiać i te które im ulegną. Czy chcemy wierzyć czy też nie – “wampiry energetyczne” są wśród nas. Niekiedy blisko – tuż obok.

Ta metafora to psychologia kliniczna ubrana w halloweenowy kostium – jak określił to uznany psycholog kliniczny A.J. Bernstein w swojej książce “Emocjonalne wampiry”. Opisał w niej różne typy osobowości i odmian emocjonalnych wampirów jako bezwzględnych tyranów (despota, dyktator), aspołecznych hedonistów (przyjemne i wolne od cierpienia życie), samolubnych narcyzów (kocha własne odbicie a nie siebie, a zarazem nie potrafi jasno uzewnętrznić własnego “Ja”, własnych potrzeb), męczących paranoików (żyją w ciągłej świadomości bycia pod obserwacją). Zdaniem psychologów, przyczyn wampiryzmu energetycznego należy szukać w dzieciństwie takiej “pijawki”. Dziecko, któremu rodzice nie poświęcali czasu, nie okazywali miłości, nie chwalili tylko ganili, będąc dorosłym człowiekiem, zrekompensuje sobie straty, dołując innych. W znacznej większości współczesne „strzygi” to ludzie nieprzyjemni, wręcz chamscy, pyskaci, rzucający się w oczy. Nie obcy jest im terror psychiczny, znęcanie się psychiczne, molestowanie psychiczne, tyranizowanie czy grupowe sprzysięganie się przeciwko komuś, reagowanie pomstowaniem, ciągłe krytykowanie i upominanie, upokarzanie, stosowanie pogróżek pod kierunkiem konkretnych osób. Taki ktoś napastuje, oblega i prześladuje, ma na celu: poniżanie, ośmieszanie, zaniżanie samooceny lub wyeliminowanie albo odizolowanie pracownika od współpracowników lub konkurencji. Wampirami emocjonalnymi mogą być również szkolni lub podwórkowi prześladowcy. Bardzo często są zakompleksieni i niedowartościowani. Wampiryzm energetyczny jest ich przepisem na sukces!!!

Zgodnie z kryteriami diagnostycznymi American Psychiatric Association zaburzenia osobowości to wzorzec doświadczeń wewnętrznych i zachowań zewnętrznych w znacznym stopniu odbiegający od wymagań danej etyki i kultury wobec jednostki. Wampiry emocjonalne to ludzie, którzy mają cechy charakterystyczne tego, co psychologowie określają mianem zaburzenia osobowości – stan kiedy ludzie chcą doprowadzić do szału innych. Wykazują często instynkt agresji tyranizując innych, wiedzą dokładnie, czego chcą oraz co muszą zrobić, żeby to osiągnąć. To z reguły tyrani działający z premedytacją. Nieszczęśliwi i gniewni, którzy ku swojemu zadowoleniu odkryli, że negatywna energia i złość – którą przejawialiby tak czy inaczej dla samej przyjemności i zabawy – daje im także władzę i możliwość kontroli, przynajmniej na krótką metę. W dłuższej perspektywie złość tyranów niszczy ich ofiary zdrowotnie, ale i ich samych również.

Tyrani atakując pozwalają, żeby system nerwowy przeciwnika zrobił resztę na zasadzie wpisanej w nas, prymitywnej, zwierzęcej natury. Pod pojęciem zwierzęcej natury rozumiemy najgłębszą, najstarszą i najbardziej prymitywną strukturę – mózg gadzi – odpowiedzialną za zachowania instynktowne. Odziedziczyliśmy ją z czasów dinozaurów.

Nad nim usadowiona jest struktura odpowiedzialna za emocje, szczególnie za agresję i seks — mózg starych ssaków z układem limbicznym. Wzorce gniewu i strachu są głęboko wpisane w nasze geny tak, jak w dusze. Nazywa się to reakcją:
Walcz albo uciekaj!
Natychmiast!

Rządź albo ulegnij!

Podobny=”dobry”.
Odmienny=”zły”.
Niepokój? Sssssyczczcz.
Chroń swoje terytorium.

Jak to działa w praktyce?

Atak tyrana może ominąć racjonalnie myślącą część naszego mózgu odpowiedzialną za analityczne myślenie i przenieść nas do prehistorycznej alternatywnej rzeczywistości. Mamy tam do wyboru: podjąć walkę, uciekać albo stać spokojnie lub dać się zjeść. Atak taki zupełnie nie działa na człowieka świadomego takiej sytuacji i ataku – przygotowanego i opanowanego.

Wampiry emocjonalne widzą świat inaczej niż pozostali ludzie.
Ich postrzeganie jest zniekształcone przez pragnienie realizowania nieprzemyślanych i niemożliwych do osiągnięcia celów. Takie osoby oczekują od wszystkich poświęcenia im całkowitej uwagi. Wyglądają jak dorośli ludzie, ale ich psychika wewnątrz osobowości – w środku, ukazuje cechy niewerbalne w zachowaniu, wyglądzie czy też wypowiedzi, jakby byli nadal małymi dziećmi. Mimo, że czasem takie wampiry mogą być nawet majętne (bogaci finansowo), to i tak są to BANKRUCI EMOCJONALNI.

Jak sobie radzić z tyranami, przeszkadzającymi nam w życiu codziennym, na portalach społecznościowych lub w działalności biznesowej i w realizacji marzeń czy życiowych celów?

Współczesna “strzyga” nie żywi się krwią, a… emocjami!
“Najbardziej odpowiadają mu te, które sam w człowieku wywołał. Najwięcej energii dają mu uczucia negatywne. Na wielu forach internetowych, na których pijawki wymieniają swoje doświadczenia, przewijają się: radość, złość, oburzenie, wściekłość, pożądanie, uwielbienie, rozpacz, euforia, nienawiść. Każdy wampir ma własny, wewnętrzny katalog emocji, które przynoszą mu najwięcej siły.
Sensem wampiryzmu energetycznego jest poczucie wyższości i władzy nad drugim człowiekiem, nawet w sytuacji, gdy ofiara nie zdaje sobie sprawy z tego, że ktoś nad nią panuje. Wampir odczuwa radość, gdy może manipulować innymi” – pisze Karolina Jarosz w artykule “Uwaga, wampiry energetyczne!”

Psycholog kliniczny A.J. Bernstein w książce “Emocjonalne wampiry” pisze:

“Każdym emocjonalnym wampirem rządzi określona, świadcząca o niedojrzałości i niemożliwa do zaspokojenia potrzeba, która jest dla niego najważniejsza na świecie. Same wampiry z uwagi na własne zaburzenia psychiki, zazwyczaj nie zdają sobie sprawy ze swoich dziecinnych potrzeb, które nimi kierują. Wszystko to razem stanowi kolejny powód, dla którego powinniśmy być jeszcze bardziej rozsądni”.

Osoba, która wpadła w sidła wampira energetycznego, często nie zdaje sobie z tego sprawy. Wystarczy, że zabierał on czas i wymagał jej ciągłej uwagi. Najczęściej ofiarami wampirów padają osoby wrażliwe, słabe, chętnie pomagające innym ludziom, angażujące się w rozwiązywanie problemów. Wampir będzie czuł satysfakcję z ich dręczenia, poprawi nawet tym sobie humor i będzie świetnie się zabawiał kosztem innych. Dr Albert J. Bernstein pisze, że nie wolno brać na siebie kłopotów oraz słabości innych ludzi.

Nikt nie ma prawa zmusić Cię do wysłuchiwania jego narzekań – utnij to! Uodpornij się na krytykę! Ucz się i ćwicz asertywność.

W tej nierównej walce z emocjonalnym wampirem nikt nie jest wygranym. Obie strony przegrywają.
TU NIE MA ZWYCIĘZCÓW!

Bądź asertywny! Naucz się odmawiać tak jak zrobiła to moja mama! Jedynym sposobem na uwolnienie się od energetycznego wampira jest absolutne zerwanie z nim kontaktów.

Pamiętaj – CO NAS NIE ZABIJE TO NAS WZMOCNI!

Na kilka pytań w tym zakresie odpowiada psycholog i socjolog Joanna Heidtman:

Jak można obronić się przed wampirami energetycznymi?
Joanna Heidtman: To niełatwe pytanie. Trochę tak jak z manipulacją – tak naprawdę to nie żaden “wampiryzm” ale właśnie subtelna manipulacja emocjami, szantażem psychologicznym, skuteczne obniżanie czyjegoś poczucia wartości itd.. Czasem po prostu najlepiej omijać. Czasem powiedzieć NIE. Czasem “rozbroić” manipulacje przez ujawnianie jej wprost. Nie trzeba się bać, ale trzeba bronić siebie.

Sigil: czy wampir będąc z kimś w związku np. małżeństwo może się powstrzymywać by nie atakować drugiej osoby ?
Joanna Heidtman: Nie… Taka relacja ma wszelkie szanse na to by stać się (zwłaszcza z punktu widzenia ofiary “wampira”) związkiem toksycznym.

alicja1: Czy to znaczy ze te “wampiry energetyczne” poprzez umniejszanie czyjejś godności, poprawiają sobie samoocenę?
Jak w takim razie wytłumaczyć tej osobie, że źle postępuje tak by jednocześnie też nastąpiła poprawa w jej zachowaniu?
Joanna Heidtman: Nie sądzę, żeby takie tłumaczenie przyniosło rezultaty, jeśli w kontakcie z tą osobą tracisz poczucie godności, przestajesz czuć się dobrze, a ten kontakt pozbawia cię energii… Zwłaszcza, że ów “wampir” może być dużo sprawniejszy w manipulacji tak słowem, jak i emocjami… To w końcu jego szczególna umiejętność…

magaa: czy można wampirowi pomóc przestać być wampirem?? jakie metody stosuje się w pracy z osobami, które mają taki problem?
Joanna Heidtman: To nie jest problem osób “pijawek”. To problem tych, którzy się z nimi stykają (i też nie wszystkich).

Ty również pewnie znasz wiele takich historii i toksycznie działających na nas ludzi?
Jeśli tak – porozmawiaj z “ofiarą” (żoną, mężem, dzieckiem, rodzicem, znajomym) takiego “wampira emocjonalnego”.  Spróbuj pomóc i wytłumaczyć sytuację, podpowiedzieć co robić. Często ludzie nie mają świadomości tego co się faktycznie dzieje wokół nich i nie potrafią się temu przeciwstawić. Gnębione najczęściej przez mężów żony (bądź odwrotnie) , obwiniane za wszelkie niepowodzenia małżonka, z czasem faktycznie czuja się winne, podupadają na zdrowiu, rezygnują z marzeń a zatem z życia – wegetują lub popełniają samobójstwo. Analogicznie zdarza się, że również rodzice potrafią skutecznie zniszczyć marzenia i pasję np. do sportu u własnego dziecka. Warto o tych sprawach rozmawiać – komunikacja to podstawa do poszukiwania rozwiązań w trudnych sytuacjach.

Społeczności i fora internetowe a wampiryzm energetyczny

 [tube]5jMu4QhLjUo[/tube]

Podobne sytuacje spotykamy na różnych forach i portalach społecznościowych, gdzie podobne “wampiry emocjonalne” biorą sobie kogoś za ofiarę lub maj ich kilka i gnębią na różne sposoby. Wypisują publicznie na jej temat różne przykre informacje, obrażają i poniżają publicznie itp. Podobna sytuacja miała miejsce w ubiegłym tygodniu na jednym z blogów. Warto wiedzieć, że taki proceder to już sprawa karna. Osoba poszkodowana powinna pilnie skopiować takie wypowiedzi administratorowi portalu, a jeśli nie przynosi to oczekiwanego skutku – należy zgłosić sprawę do prokuratury.
Zgodnie z kodeksem karnym ten kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. Jeżeli sprawca dopuszcza się tego czynu za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. W razie skazania za ww. przestępstwo sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego. Ściganie tego przestępstwa odbywa się z oskarżenia prywatnego.
Więcej na temat szkalowania osób i firm w Internecie tutaj >>

“Nie bądź obojętny. Neutralność sprzyja oprawcy, nigdy ofierze. Milczenie pomaga dręczycielowi, nigdy dręczonemu.” – Elie Wiesel

Pozdrawiam :)

******************************************************************Terapia dla osób pokrzywdzonych i nie tylko…
MASZ PRAWO KOCHAĆ! MASZ PRAWO ŚPIEWAĆ!
MASZ PRAWO MARZYĆ, TERAZ I TU NA PRZEKÓR KŁAMSTWU I ZŁU
MASZ PRAWO ŻYĆ! TO CAŁA PRAWDA

[tube]1BLy5W2Fb_8[/tube]

“Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie”
– Mahatma Gandhi

Zobacz również:

“co to jest język szakala” >>

List do “ludożerców” >>

 

46 komentarzy

  1. Marzena Kolano pisze:

    Uświadomienie sobie własnej siły i własnej wartości pomaga w odnalezieniu się w relacjach z “wampirami energetycznymi”. Jeśli wcześniej nie porzuci się całkowicie kontaktu z takimi osobami, warto spróbować uświadomić taką osobę jak wpływa na siebie i innych. Pytanie pojawia się jednak takie: czy ja i druga osoba będzie miała na tyle pokory w sobie a jednocześnie siłę, by zmienić swoje nawyki. Praktyka czyni jednak mistrza, dlatego i ja również zachęcam do studiowania tematów rozwoju osobistego. Pozdrawiam – świetny artykuł.

  2. Takich Wampirów jest wszędzie “na pęczki”.
    Ja znalazłem sposób, jak sobie poradzić i nie dać się “ograbić”.
    Marzę, wizualizuję swoje marzenia, nadaję im ramy czasowe i finansowe, robię pierwszy krok….
    Dalej samo idzie.
    To moja siła.
    Polecam
    Każde marzenie można zamienić w cel.
    Każdy cel można osiągnąć.
    Ale najciekawsza jest droga….. do celu.

    Pozdrawiam

    • To bardzo dobra recepta – zająć się własnymi sprawami i swoim życiem. To bardzo ważne, bo ludzie zbyt często zapominają o samym sobie, chcąc “pomagać” innym i wpadają w sidła… Każdy ma prawo kochać, marzyc i śnić – każdy ma prawo żyć dla siebie i jeśli che – również dla innych. Nie wolno nam zapomnieć o nas samych – to my tu i teraz – możemy nie mieć następnej szansy za na życie! Żyjmy więc świadomie i szczęśliwie.

      • GosiaM pisze:

        Niestety, to jest przerażająca prawda i czasami dając z siebie “wszystko” tracimy sporą część siebie. Dość często taki wampir nie zdaje sobie nawet sprawy z posiadania takiej złej energii i z tego że czerpie ją od innych, przychylnych mu osób. Jakiś czas temu wykryłam taką osobę w swoim otoczeniu. Faktycznie działała na mnie bardzo źle, począwszy od stanu psychicznego po fizyczny. Wtedy dając jej do zrozumienia, że ja o tym wiem (napisałam opowiadanie z podtekstem) powiedziała stop! I w myślach wytworzyłam niewidzialną barierę nie do przebicia (sama się dziwię jak to możliwe) wtedy nagle wszystko zaczęło się odmieniać.

  3. robert pisze:

    Tak….absolutnie też jestem zdania , że istnieją w otoczeniu każdego z nas takie osoby i obojętnie jakim mianem je nazwiemy-wampirami energetycznymi emocjonalnymi czy jeszcze inaczej to takie zjawisko ma miejsce. Mój sposób na to ? ASERTYWNOŚĆ i jeszcze raz asertywność Chociaż niestety czasami odbierane jest to jako samolubność , egoizm i ogólnie bardzo pejoratywnie…chyba wiekszość ludzi jeszcze szczególnie tych ze starszego pokolenia żle rozumie taki punkt widzenia- bo nie wypada itd. Słowa mają dużą moc i takie narzekające , niezadowolone wiecznie ze wszystkiego i sfrustrowane wampiry moga wiele złego namieszać w życiu drugiego człowieka..inną rzeczą jest czy robią to naumyślnie ? czasami chyba tak…

    • Często są bardzo sprytne i robią faktycznie na umyślenie, ale najczęściej nie zdają sobie nawet z tego sprawy. Np. nasi rodzice z “innego świata” -jak tylko “noga się komuś powinie” lubią mawiać – a widzisz a mówiłam/ mówiłem, że to ci się nie uda, że to nie ma sensu… – i triumfują, zamiast powiedzieć nam: “nie przejmuj się porażkami – na błędach się przecież uczymy najlepiej”. Mogą nimi być “dobre znajome”, które wciąż powtarzają nam jakie to ciężki jest los i że nic nie ma sensu i to co robimy to też jest bez sensu a bogaci są źli itd… Takie niewinne z pozoru słowa niestety mogą pozwolić na to, że stracimy entuzjazm do tego co robimy, przestaniemy wierzyć, że to jest ważne, przestaniemy wierzyć w siebie.
      Asertywność – o której pisze w komentarzu Robert – to ważny “lek” w takich sytuacjach i trzeba się tego koniecznie nauczyć. Mój Michał za tydzień będzie na obozie psychologicznym i tam zgodnie z programem, dzieci nauczą się co to jest asertywność i dlaczego jest tak ważna.
      A dlatego, aby nas nikt nie wykorzystywał, abyśmy potrafili odmawiać jeśli uważamy, że to słuszne, abyśmy odważyli się mieć własne zdanie zamiast przytakiwać, nie będąc przekonanym do czegoś.
      To również buduje silną osobowość. Czasem ciężko być asertywnym w stosunku do najbliższych czy “starych tzw. dobrych przyjaciół”, którzy zamiast nam życzyć szczęścia w życiu i powodzenia, gderają, że to co robimy to jest bez sensu, że nie wierzą w to co robimy itd. Przez ponad 20 lat poznałam wielu “dobrych przyjaciół”, którzy zamiast życzy nam powodzenia, chcieli koniecznie odwieść nas od naszych zamiarów poprawy bytu. Bo jak to, będzie nam lepiej teraz? A co z nimi? Im się nie chce uczyć i pracować nad sobą. Są zbyt leniwi, mają małe potrzeby i chcieliby, aby inni też tacy byli. A co na to ludzie powiedzą?
      Tym dawno się przestałam przejmować. Ludzie nie dają mi na chleb. kiedy było bardzo źle – mieliśmy poważny dołek finansowy z uwagi na załamanie się rynku w Oriflame w latach 1997/98, to ludzie nam nie dawali pieniędzy na przeżycie. Musieliśmy sami znaleźć rozwiązanie i wyjść z patowej sytuacji. Zawsze powtarzam dzieciom, że to one mają być przykładem dla innych a nie odwrotnie i nie ulegać modzie czy stereotypowym postawom. W gimnazjum Aga chodziła na brązowo, bo jak twierdziła – nie może się wyróżniać z grona koleżanek – bała się odrzucenia. My po szkoleniu z psychologi dotyczącego kolorów ubrać (Nieinwazyjna Analiza Osobowości z dr Tarczyńskim) spakowaliśmy jej wszystkie brązy do śmieci i poszliśmy z nią na zakupy nowych ciuchów. Piękne kolory, biele, pastele, pomarańcze, kiwi dominowały teraz z jej szafie. Ale co to – dziecko samo wybrało ciuchy a tu… – domowa awantura, że nie będzie chodzić w nich, bo zabraliśmy jej brązy i co koleżanki na to?
      Nowe ubrania odłożyłam i powiedziałam, że jadą do jej 3 kuzynek – dziewczynki z pewnością będą zachwycone. Wieczorem Aga przyszła poprosić o te ciuchy. Zaczęła w nich chodzi. Cóż – jej szantaż na rodzicach nie udał się. Po kilku dniach powiedziała, że inne koleżanki też sobie zakupiły takie spodnie, bluzki, kamizelki, spódniczki jak ona i bardzo im się podobają jej stroje. Aga wytyczyła nowa erę w klasie – kolorowe ubrania dla nastolatek i zerwała z “zakonnym” kolorem. Zatem nie warto przejmować się tym co ludzie powiedzą i jak nas dopasują do własnego – często ciasnego – stereotypu myślenia. Trzeba się wprost wyróżniać z tłumu, jeśli chcemy coś w życiu osiągnąć. Trzeba mieć na to odwagę i nie żyć tylko dla innych czekając na ich akceptację. Takie osoby jak “wampiry energetyczne”, praktycznie nie są w stanie nas dopaść, kiedy jesteśmy silni!

      Warto zapamiętać:
      JEŚLI JESTEŚ JAK WSZYSCY – MASZ JAK WSZYSCY :)
      Czytelniku, czy na pewno o to Ci chodzi?

      Jeśli chcesz pomagać innym uważaj, aby nie wpaść w sidła takiego “wampira”… Pomagaj ale bądź ostrożny i wyraźnie asertywny wyznaczając granice kontaktów emocjonalnych. Mówi językiem żyrafy szczerze o uczuciach, co Cie boli, że jest Co przykro itd… aby druga osoba wiedziała, że kiedy postępuje źle, robi nam przykrość.

      Co to jest “Język żyrafy”? – http://www.michalzarzycki.pl/2011/03/kochane-zyrafy-z-kenii/

      I pomyśl kim jesteś – co dla Ciebie oznacza bycie sobą?
      http://www.michalzarzycki.pl/2011/07/byc-soba-co-to-oznacza/

  4. Krzysztof pisze:

    Dziękuję Pani Renato – to ważny temat.
    Pierwszy raz ze stwierdzeniem “wampiry energetyczne” spotkałem się na jednym ze szkoleń. Szybko nauczyłem się dystansować od takich osób w kontaktach “zawodowych”.
    Jednak o wiele trudniej jest znaleźć odpowiednią “medycynę” na najbliższych. Jesteśmy często skazani na przebywanie z nimi… w efekcie tracimy siły, energię, entuzjazm i motywację do działania.
    Pozdrawiam

  5. Piotr pisze:

    Temat jest dość trudny do rozwiązania, jeśli chodzi o przyjaciół i najbliższych (rodzina). Proponuję najpierw zrobić uczciwy rachunek sumienia i przyglądnąć się postawom właśnie tych osób.
    Jeśli uznasz, że ktoś z grona tych osób daje Ci wiarę, siłę, wsparcie i motywację, to przebywaj w jego towarzystwie jak najczęściej (tylko bez przesady). Jeśli natomiast wokół ciebie są osoby, które działają na nas dokładnie odwrotnie, to mamy trzy wyjścia:
    1. Nic z tym nie robić i pogodzić się z takim losem
    2. Porozmawiać i wyjaśnić na czym polega problem i w ten sposób spróbować rozwiązać problem
    3. Unikać lub pozbyć się na trwałe takiej osoby ze swojego otoczenia

    No i teraz rodzi się kłopot, jeśli chodzi o najbliższych, czy przyjaciół. Nauczono nas miłości do bliźniego, szacunku, miłosiernej postawy, ale zapomniano nauczyć nas asertywnosci. Odmowa najczęściej kojarzy się ludziom ze sprawianiem im przykrości, a to już niezgodne z wychowaniem wielu osób. Dlatego tak wiele osób ma problem z odmową. Zwyczajnie nie chcemy sprawiać komuś przykrości, a jednocześnie godzimy się na to, by inni wobec nas postępowali w ten sposób.
    I tak sobie żyjemy, zamiast złapać życie w garść i powiedzieć sobie: „zaraz, zaraz, ja tu rządzę!” i faktycznie rządzić swoim życiem, a nie pozwolić na to, żeby życie i inni rządzili nami.

  6. Magda pisze:

    No właśnie, panie Piotrze. Co, jeśli takim wampirem okazuje się matka? Mi się niedawno dopiero udało (kosztem zdiagnozowanej nerwicy) uwolnić od jej fatalnego wpływu na moje życie. Oczywiście dała mi także mnóstwo dobrego – i dlatego “separacja” tyle mnie kosztowała. Nie mogłam po prostu zerwać kontaktów, musiałam zmienić ich zasadę, ich jakość. Z obcymi jest zapewne łatwiej – można zabronić odwiedzania i już, tak jak w powyższym, wyśmienitym zresztą, artykule.

    Piszę poniższe słowa z nadzieją, że pomoże to osobom uwikłanym w bliski związek z “wampirem”. Da się to zmienić. Da się.

    Pamiętam uczucie totalnej bezsilności w wielu chwilach mojego dzieciństwa i dorastania, bezsilności, którą moja własna matka potrafiła wywołać u mnie kilkoma nasączonymi jadem zdaniami w stylu: “Doprawdy, tak zrobisz? A kto tak powiedział? Ty oślico, nigdy nie potrafisz tego zrobić!”. Kiedy podrosłam, doszło do tego zarzucanie mnie jej problemami z teściową, z mężem (moim własnym ojcem). Kiedy wyjechałam na studia, tej samej jesieni zachorowała i leżała w łóżku pół roku (bo naprawdę musiała) – czy to nie znamienne? Zresztą echa tej choroby trwają do dzisiaj. A póki mieszkałam w domu, była zawsze zdrowa, raz tylko równocześnie złapałyśmy wirusa grypy żołądkowej.

    Zadręczała mnie telefonami przez całe studia, a potem, po ślubie, kiedy wyprowadziłam się na dobre – dręczyła mnie jeszcze gorzej. Po każdym telefonie czułam się gorzej, byłam roztrzęsiona (no, trudno się dziwić, skoro raczyła mnie szczegółami romansu mojego ojca), podobno były to stany bliskie katatonicznym. Nie pamiętam wiele z tego okresu, oprócz uczucia osaczenia i udręki.

    Ponieważ byłam u kresu moich psychicznych sił, zwróciłam się o pomoc do rodziny matki (wcześniej mi zabraniała, ale w końcu byłam od dawna dorosła). Oni mi dopiero pomogli, zdjęli ze mnie ciężar odpowiedzialności za jej życie, który ona na mnie nałożyła (np. jako dziecko słyszałam od niej, ze to przeze mnie ma taką nadwagę, bo po ciąży przytyła – a że przez 10lat nie zrzuciła… cóż, jako dziecko czułam się autentycznie winna) i sami udzielili jej pomocy, której od lat potrzebowała. Postawiłam jej, z pomocą rodziny i męża, wyraźne granice. Ona tez pewne rzeczy zrozumiała, chociaż oczywiście czasem próbuje swoich starych sposobów. Ale już się nie daję. Mówię, jak najspokojniej: “o tym nie będziemy rozmawiać”, albo “nie będę tego słuchać”, albo wychodzę. Była to dla nas obu bardzo bolesna lekcja. Ale czuję, że jej władza nade mną zmalała co najmniej o 90%.

    Przy tym całym manipulowaniu, wykorzystywaniu psychicznym, moja matka starała się, jak mogła, być dobrą matką. Miewała okresy (jako bardzo kapryśna osoba) gorsze, miewała lepsze, ale jako osoba inteligentna i z natury życzliwa – myślę, ze nie uczyniła mi wielkiej szkody. Przynajmniej do momentu, kiedy postanowiła mnie “obciążyć” swoim nieudanym małżeństwem. Ale wtedy byłam już dorosła i nawet moja słabość, silna empatia oraz instynktowna chęć niesienia pomocy (profil “ofiary” z artykułu – bardzo trafiony! :-( ) nie zdołały mnie zniszczyć, chociaż chwilami byłam strzępem dawnej siebie. Chyba dzięki mojemu mężowi i Rodzinie udało nam się z tego wyjść i stosunki z matką ułożyłam sobie, hm, całkiem dobre.

    Aha, bardzo dużą rolę odegrało tutaj oczyszczenie stosunków mojej matki z jej matką, a moją babcią (za pomocą paru awantur na tematy około-dziecinne mamy, a potem – paru rozmów). Tu leżała przyczyna, jak sądzę.

  7. Magdalena pisze:

    A co, jeśli takim wampirem okazuje się matka? Mi się niedawno dopiero udało (kosztem zdiagnozowanej nerwicy) uwolnić od jej fatalnego wpływu na moje życie. Oczywiście dała mi także mnóstwo dobrego – i dlatego “separacja” tyle mnie kosztowała. Nie mogłam po prostu zerwać kontaktów, musiałam zmienić ich zasadę, ich jakość. Z obcymi jest zapewne łatwiej – można zabronić odwiedzania i już, tak jak w powyższym, wyśmienitym zresztą, artykule.

    Piszę poniższe słowa z nadzieją, że pomoże to osobom uwikłanym w bliski związek z “wampirem”. Da się to zmienić. Da się.

    Pamiętam uczucie totalnej bezsilności w wielu chwilach mojego dzieciństwa i dorastania, bezsilności, którą moja własna matka potrafiła wywołać u mnie kilkoma nasączonymi jadem zdaniami w stylu: “Doprawdy, tak zrobisz? A kto tak powiedział? Ty oślico, nigdy nie potrafisz tego zrobić!”. Kiedy podrosłam, doszło do tego zarzucanie mnie jej problemami z teściową, z mężem (moim własnym ojcem). Kiedy wyjechałam na studia, tej samej jesieni zachorowała i leżała w łóżku pół roku (bo naprawdę musiała) – czy to nie znamienne? Zresztą echa tej choroby trwają do dzisiaj. A póki mieszkałam w domu, była zawsze zdrowa, raz tylko równocześnie złapałyśmy wirusa grypy żołądkowej.

    Zadręczała mnie telefonami przez całe studia, a potem, po ślubie, kiedy wyprowadziłam się na dobre – dręczyła mnie jeszcze gorzej. Po każdym telefonie czułam się gorzej, byłam roztrzęsiona (no, trudno się dziwić, skoro raczyła mnie szczegółami romansu mojego ojca), podobno były to stany bliskie katatonicznym. Nie pamiętam wiele z tego okresu, oprócz uczucia osaczenia i udręki.

    Ponieważ byłam u kresu moich psychicznych sił, zwróciłam się o pomoc do rodziny matki (wcześniej mi zabraniała, ale w końcu byłam od dawna dorosła). Oni mi dopiero pomogli, zdjęli ze mnie ciężar odpowiedzialności za jej życie, który ona na mnie nałożyła (np. jako dziecko słyszałam od niej, ze to przeze mnie ma taką nadwagę, bo po ciąży przytyła – a że przez 10lat nie zrzuciła… cóż, jako dziecko czułam się autentycznie winna) i sami udzielili jej pomocy, której od lat potrzebowała. Postawiłam jej, z pomocą rodziny i męża, wyraźne granice. Ona tez pewne rzeczy zrozumiała, chociaż oczywiście czasem próbuje swoich starych sposobów. Ale już się nie daję. Mówię, jak najspokojniej: “o tym nie będziemy rozmawiać”, albo “nie będę tego słuchać”, albo wychodzę. Była to dla nas obu bardzo bolesna lekcja. Ale czuję, że jej władza nade mną zmalała co najmniej o 90%.

    Przy tym całym manipulowaniu, wykorzystywaniu psychicznym, moja matka starała się, jak mogła, być dobrą matką. Miewała okresy (jako bardzo kapryśna osoba) gorsze, miewała lepsze, ale jako osoba inteligentna i z natury życzliwa – myślę, ze nie uczyniła mi wielkiej szkody. Przynajmniej do momentu, kiedy postanowiła mnie “obciążyć” swoim nieudanym małżeństwem. Ale wtedy byłam już dorosła i nawet moja słabość, silna empatia oraz instynktowna chęć niesienia pomocy (profil “ofiary” z artykułu – bardzo trafiony! :-( ) nie zdołały mnie zniszczyć, chociaż chwilami byłam strzępem dawnej siebie. Chyba dzięki mojemu mężowi i Rodzinie udało nam się z tego wyjść i stosunki z matką ułożyłam sobie, hm, całkiem dobre.

    Aha, bardzo dużą rolę odegrało tutaj oczyszczenie stosunków mojej matki z jej matką, a moją babcią (za pomocą paru awantur na tematy około-dziecinne mamy, a potem – paru rozmów). Tu leżała przyczyna, jak sądzę.

    • Anna pisze:

      Witaj,
      Mam podobny problem…z mamą…. Człowiek walczy sam ze sobą…bo …szacunek..bo rodzic..bo matka…..a sam siebie niszczy i traci szacunek dla siebie…. Już wiele lat staram się wytłumaczyć mojej mamie..że to jest moje życie i nawet ona nie ma prawa w nie ingerować….bo miłość to akceptacja a nie narzucanie własnego zdania…..
      Dlatego uważam, że każdy rodzic powinien kierować się tą oto myślą..
      “Wasze dzieci nie są waszą własnością;
      są synami i córkami samej mocy życia.
      Jesteście ich rodzicami, ale nie stworzycielami.
      Mieszkają z wami, a mimo wszystko do Was nie należą:
      Możecie dać im swą miłość, lecz nie wasze idee
      ponieważ one mają swoje idee.
      Możecie dać dom ich ciałom,
      ale nie ich duszom, ponieważ ich dusze mieszkają w domu przyszłości,
      którego wy nie możecie odwiedzać
      nawet w waszych snach.
      Możecie wysilać się, by dotrzymać im kroku,
      ale nie żądać, by byli podobni do Was,
      ponieważ Życie się nie cofa,
      ani nie może zatrzymać się na dniu wczorajszym.
      Wy jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci,
      jak żywe strzały, zostały wyrzucone naprzód;
      Strzelec mierzy do celu na szlaku nieskończoności
      i trzyma cięciwę napiętą całą swą mocą,
      żeby strzały mogły poszybować szybko i daleko.
      Poddajcie się z radością rękom Strzelca,
      ponieważ on kocha równą miarą i strzały, które szybują,
      i łuk, który pozostaje niewzruszony….”

      Pozdrawiam serdecznie :)

    • Karol Tomanek pisze:

      wow, miałem (raczej miałem) gorzej, teraz dużo nauki, staram się zacząć pościć, dieta, odkwaszanie. Wiedza czyni wolnym i szczęśliwym (moralność – filozofia totalizmu).

  8. RomanNowara pisze:

    Zdanie odrębne.

    Asertywność.
    W moim odczuciu to bardzo niepokojące zjawisko.
    Asertywność jest niezbędna w “wyścigu szczurów” gdyż stanowi usprawiedliwienie dla pozbycia się balastu odpowiedzialności za innych, pozwala na uspokojenie sumienia gdy kogoś krzywdzimy realizując swoje cele.

    Asertywność jest przyzwoleniem na bezkompromisowy egoizm.
    Wydaje się, że egoizm odnosi sukcesy w gospodarce, kapitalizm oparty na chciwości ma się dobrze (czy na pewno?).
    Ale popatrzmy na nasze życie. Jak niewyczerpane pokłady altruizmu posiadają rodzice angażując się bez reszty w wychowywanie dzieci, popatrzmy na Chrystusa czy Buddę, czy można ich posądzać o asertywność.
    Asertywność została wymyślona dla realizacji celów za wszelką cenę, po trupach – może jest przydatna w biznesie ale w życiu?

    Czy można robić i mówić wszystko co dla nas dobre, są takie sprawy i sytuacje gdzie przyzwoity człowiek starej daty mówił – nie uchodzi!

    Nie muszę mieć racji w tej sprawie, bo wszystko się zmienia, ja po prostu żyłem w innych czasach w świecie innych wartości. Mnie łatwo zranić asertywnością.

    pozdrawiam; Andrzej

    • Panie Romanie – ciekawie Pan pisze i zainspirował mnie Pan do przemyśleń na temat asertywności. Cieszy mnie, że poruszył Pan ten temat, bo nie zdawałam sobie sprawy z tego, iż może być on dla wielu osób niejasny lub niezrozumiały. Zatem kilka przykładów asertywności nie w “wyścigu szczurów” ani w biznesie, ale w życiu :)

      Panie Romanie – mam pytanie: kiedy gość pije “wódę” i “leje” dzieci oraz poniża żonę i w “kolesiach” widzi usprawiedliwienie dla pozbycia się balastu odpowiedzialności za innych (tu rodzina), w ten sposób pozwala “na uspokojenie sumienia” gdy kogoś krzywdzi, czy realizując swoje jakiekolwiek ambitne cele w poprawie życia?
      To pijak przecież nie dąży do celu ani nie uczestniczy w wyścigu szczurów, bo nawet nie ma taki żadnych ambicji. To jak to z tym jest?
      Asertywność jest tylko kiedy chcemy zostać kimś, czy każdy ją realizuje na swój sposób – również Pan?
      Czy nigdy nie wyraził Pan swojego zdania w rozmowie na jakikolwiek temat np. o polityce czy kobietach?
      Jeśli ma Pan swoje zdanie w wielu tematach i artykułował Pan je czy to w formie mowy czy pisania to oznacza, że jest Pan asertywny :)
      Czy to dobrze dla Pana czy źle?

      Piszą swój post również wykazał się Pan sporą asertywnością i jasno i wyraźnie wyraził Pan swoje zdanie. Brawo.
      Jest Pan asertywny. To czy mamy w danej kwestii rację czy nie – to już inna kwesta. Do wykazania się asertywnością trzeba być odważnym. Jest bardzo wiele osób, które boja się wyrażać swojego zdania czy to słownie czy pisemnie np. w komentarzach. Piszą komentarze tylko nieliczni – odważni. Wróćmy do tematu.

      A jeśli żona pijaka powie mu – “Nie zgadzam się więcej na poniżanie mnie i bicie dzieci” – to czy ona będzie w tym momencie asertywna czy nie?

      Asertywność nie jest ani dobra ani zła – raczej pomaga w wielu przypadkachchroni nasze dzieci od złego – od pokusy innych i prowadzenie do tego, często dzieciom robić nie wolno lub do tego aby były bezpieczne, aby ich nikt nie skrzywdził.
      A kiedy kumpel przychodzi do Pana pożyczyć dużo pieniędzy, a Pan wie, że on to znów przepije – to rozumiem, że nie jest Pan wtedy asertywny i daje mu wszystkie oszczędności życia o które prosi – czy tak?

      Mam wrażenie, że pojęcie asertywność bardzo Pan zawęził – na dodatek do dość negatywnych skojarzeń, jakby to było coś złego.

      Teraz kolejny temat – jeśli kolega mojego syna powie mu choć ze mną i “dajmy sobie w żyłę” lub chodźmy na piwo (załóżmy, że obaj są nieletni), a mój syn odmówi – powie “NIE dziękuje, mam inne plany”. To czy to będzie źle, jeśli w tym momencie będzie właśnie asertywny?

      W psychologii uczy się tego pojęcia na kursach dla dzieci, aby potrafiły one odmawiać zboczeńcom, pederastom i innych obcym ze złymi intencjami, do których nie powinny mieć zaufania. Zakładam, że Pan również nie chciałby aby Pana dzieci lub wnuki dały się oszukać zboczeńcowi, posłusznie idąc z nim w celu niby pokazania sklepiku, a później do jego domu po cukierka w nagrodę. Dzieci muszą wiedzieć, że mogą powiedzieć “Nie – nie mogę mama mi nie pozwala rozmawiać z obcymi”.
      To czy to jest pojęcie dobre, złe, czy po prostu ogólne w zależności od sytuacji?

      Ciekawi mnie, jak Pan teraz uważa – co to jest właściwie ta asertywność?
      Życzę miłego dnia

  9. Piotr pisze:

    ASERTYWNOŚĆ – pewien określony sposób zachowania się i postępowania; zdolność do szczerego i bezpretensjonalnego wyrażania swoich emocji, odczuć i stanowisk. Jest to postawa, która wyklucza zachowania agresywne oraz lekceważenie praw i wolności własnych bądź innych ludzi. Wyraża się ona umiejętnością bezpośredniego przekazywania własnych opinii, przekonań, poglądów i potrzeb, a także łatwością swobodnego dzielenia się wiedzą o swoich priorytetach i wyznawanym systemie wartości. Istotą zachowania asertywnego jest także umiejętność odmawiania, tzn. mówienia “nie” w sposób pewny, zdecydowany, a jednocześnie nieuwłaczający godności innych osób i zawsze z podaniem konkretnej przyczyny odmowy.
    Asertywność okazuje się często przydatna w przypadku zaistnienia konfliktu, gdy za jej pomocą udaje się dojść do satysfakcjonującego obydwie strony kompromisu. Z drugiej strony, asertywność polega także na umiejętności przyjmowania pod swoim adresem również pochwał.
    Roman, jak się asertywność ma do tego co napisałeś?
    Zarówno w życiu jak i biznesie to bardzo pożądana umiejętność i nie ma w niej niczego złego, wręcz odwrotnie.

  10. Robert pisze:

    No i właśnie mamy przykład “złej” interpretacji asertywności… właśnie tak wielu ludzi ( jak pan Roman ) odbiera to pojęcie , jako wyścig szczurów, egocentryków i egoistów… Dużo jeszcze wody upłynie zanim na dobre zakorzeni się w społeczeństwie inne spojrzenie na asertywność. Dobrze jednak, że na ten temat dyskutujemy :)
    Pozdrawiam!

  11. sylwia pisze:

    Witam.
    Od pewnego czasu spotykam się na portalach społecznościowych z problemem,który wydaje się,można również wpisać w wyżej omawianą tematykę.
    Problem ten dotyczy wykorzystywania nieprawdziwych, wymyślonych chorób, widma śmierci, czy też nawet śmierci osób bliskich… Wszystkie te historie są wymyślone… W jakim celu?… Aby zaskarbić sobie przyjaciół, rozkochać chłopaka… Jesteśmy aktualnie z grupą znajomych w trakcie demaskowania takiej osoby… Dopieszczony profil na bardzo popularnym portalu, piękne zdjęcia… Na pierwszy rzut oka, wszystko jest ok, dopiero wnikliwa analiza pokazuje, że są to fotki ściągnięte z neta, odpowiednio przerobione na potrzeby chwili,wklejki itd… Osoba ta gra swoją wymyślona chorobą, zjednując w ten sposób przyjaciół, rozkochując chłopaka. Zastanawiam się, jakie jeszcze kroki możemy podjąć, aby mówiąc kolokwialnie “wybić Jej z głowy” podobne nieuczciwe zachowania w przyszłości?
    Pozdrawiam

  12. Ana pisze:

    obawiam się, że jestem takim właśnie wampirem… czy mogę coś z tym zrobić? to dla mnie bardzo ważne!!!

    • To trudna sprawa, ponieważ trzeba pracować nad zmianami we własnym umyśle, trzeba niekiedy odpuścić, “ugryźć się w język” , mówić spokojniejszym tonem itd.. Kiedy mamy wpojone przez lata niewłaściwe nawyki, to trudno nam sie jest przestawić. Ale jeśli kochamy naszych najbliższych, to myślę, że warto – oni tez będą zdrowsi wraz z Tobą – nie będą tracić tyle nerwów. Na ogół “wampiry emocjonalne” nie zdają sobie sprawy z tego, ile krwi psują innym – a zarazem sobie. Jeśli Ty masz tego świadomość – to zrobiłas już pierwszy krok w kierunku pracy nad sobą. Reszta jest jak ze zdolnościami – potrzeba tylko 5% talentu (tutaj świadomości problemu) i 95% praca, praca i jeszcze raz praca nad sobą. Warto czytać książki na ten temat lub książki z tzw. zakresu – pozytywne myślenie, myśli kształtują rzeczywistość lub po prostu pomocne dla każdego, książki Joseph Murphy typu Bądź Swoim Zbawcą, Cuda umysłu, Wzbogać swoje życie itp. – http://www.dobreksiazki.pl/a2352-joseph-murphy.htm
      Życzę powodzenia i pozdrawiam serdecznie :)

  13. AGA pisze:

    Witam….ja chyba jestem pod wpływem takiego wampira w pracy. Mam przełożoną księgową, pracuję w firmie już 7 lat i na początku było ok…..klimat dobry, wesoło, robota się tliła i wszystko było w porządku. Minęło kilka lat ja z mężem jako wtedy młodzi kupiliśmy mieszkanie na kredyt człowiek się cieszył, mówił w pracy co remontuje itd po pewnym czasie pani Helga zaczęła mi wbijać takie szpileczki, wszystko co kiedyś wypowiedziałam w rozmowie wyciągała w późniejszym czasie oczywiście negując. Zaczęła się do mnie odnosić podniesionym tonem. Kilka razy powiedziałam co myślę na jej temat ale po niej to po prostu spłynęło powiedziała że nic do mnie nie ma, że to ja się zmieniłam bo stałam się zamknięta. Ostatnio nie daję rady. W domu dobrze funkcjonuje a w pracy zapominam nie umiem się skoncentrować, popełniam błędy których sama nie mogę zweryfikować, ciągle jestem obserwowana, czuje się zdekoncentrowana i czekam na atak, na kontrole, na nie miłe spojrzenie.. Nie wiem jak to opisać ale ta kobieta mnie paraliżuje, jak tylko do mnie się zbliża wszystko leci mi z rąk.Boję się ze wpadnę w jakąś depresję. Co mam zrobić?

    • Aga, sytuacja jest faktycznie patowa. Pamiętaj – oczekując czegoś raczej to dostaniesz. Zatem przestań oczekiwać złych reakcji szefowej – mina ofiary Cię zdradza i podkręcasz ją tym. Przestań czuć się ofiarą szefowej! Raczej wyobraź sobie siebie, w roli triumfatorki z uśmiechem na twarzy. Napisze poniżej, że jest to możliwe i to jak będzie Cie dalej traktowała szefowa, zależy przede wszystkim od Ciebie. :)
      Często, im jesteśmy młodsi, tym bardziej jesteśmy ufni w stosunku do innych. To później z reguły mści się zazdrością tych drugich, a ich niepowodzenia są kierowane wobec nas w formie krytyki. Twój nieświadomy błąd polegał właśnie na zbytnim zaufaniu do.. obcych i jeszcze jedno – w miejscu pracy powinny panować stosunki pracodawca – pracownik, a nie prywatne. Jeśli będziesz w przyszłości przestrzegać tych zasad, z pewnością unikniesz rozżalonego zrzędzenia i zazdrości innych. Wiem, że chcielibyśmy być serdeczni, pomocni, przyjacielscy, ale w życiu nawet “najlepszy przyjaciel” dziś, może nas zdradzić i oszukać jutro, kiedy zobaczy, że nam się powodzi a jemu nie. Tylko prawdziwi przyjaciele – raczej nawet bardziej ci z dzieciństwa, gdzie były inne stosunki, a wszyscy byliśmy sobie równi, mogą pozostać w odpowiednich, przyjacielskich stosunkach z nami – niezależnie czy życie sprawiło, że nam się wiedzie, czy też nie. Osobiście najlepsze moje przyjaciółki są ze mną już po 40 lat – znamy się od podstawówki i przez liceum, a jest ich łącznie 4. Są to najstarsze przyjaźnienie niezależne od tego, jaki nam się los przytrafił.
      W pracy jak i w biznesie – nie ma prywaty – to inny teren należy to oddzielać sprawy dotyczące zawodu od prywatnych.
      Myślę, że nic straconego, bo ta lekcja dla Ciebie jest bezcenna i warto za nią podziękować szefowej ;)
      Jeśli na błędach uczymy się najlepiej, to tylko wtedy, kiedy potrafimy wyciągnąć z nich wnioski i zmienić zasady swojego postępowania.
      Aga – od teraz w pracy wyłącznie praca i stosunki pracownicze – wtedy lepiej się skupisz na tym co tam masz zrobić i nie będzie dodatkowych, niepotrzebnych konfliktów. Pogadać to sobie możecie z szefową, poza pracą – na kawusi – o ile będziesz chciała z takim koszmarnym typem mieć do czynienia. Ideałem byłoby zmienić środowisko w pracy, ale to nie jest takie proste. Czasem lepiej zacząć od siebie – zmienić swoją mentalność i nawyki. Lekcja doskonała, ale teraz pytanie – jak odczepić od siebie wampira emocjonalnego – szefową, który tak faktycznie jest bankrutem emocjonalnym – człowiekiem niezadowolonym, nieszczęśliwym z życia i dlatego chce wyżyć się na innych, aby samemu poczuć się lepiej?
      Trzeba nauczyć się być głuchym na gadanie innych – wtedy nie będziesz cierpieć. Życie nas szlifuje jak diamenty – kiedy nauczymy się mieć skórę hipopotama – nic nie będzie w stanie nas dotknąć. Wtedy szefowa z pewnością sobie odpuści zaczepki, bo nie będziesz reagować – nie będziesz jej ofiarą cierpiąca, której ona robi przykrości.
      Musisz przestać zachowywać się jak ofiara i zrozumieć, że to nie jest twój problem, ale poważny problem z psychiką szefowej. raczej zacznij jej w duszy współczuć uszczerbku na zdrowi z powodu choroby psychicznej i oczekuj pogłębienia się jej problemów ze zdrowie. Współczucie, pozwoli Ci poczuć się lepieje w tej sytuacji i wyjść z uśmiechem z tego koszmaru. Kiedy rozumiemy, że to ktoś chory nerwowo ma problem – jest nam łatwiej, nie nie bierzemy tego co mówi do siebie i nie zapada nam to głęboko w serce i umysł, niszcząc go i zatruwając. Trzeba stworzyć gruba barierę.
      Jak znów “zaatakuje” – warto grzecznie przeprosić ją w trakcie jej wywodów – koniecznie z miłym uśmiechem na ustach i powiedzieć, że teraz pracujesz, więc chcesz dobrze wykonać swoje zadanie, więc prosisz o możliwość koncentracji, za co z góry serdecznie dziękujesz Pani szefowej. ;)
      To teraz nie jest istotne, możemy porozmawiać o tym po pracy – powiesz. A po pracy po prostu wyjdziesz i pójdziesz w swoją stronę. Jeśli ona się nudzi i chce plot, to ty możesz na to nie mieć czasu – “och umówiłam się z mężem za chwilę i będzie na mnie czekał. Pogadamy innym razem”.
      Zbywanie i ignorowanie takiego wampira nie pozwoli na zadawanie przez niego kolejnych ran. Przy okazji, będziesz miała satysfakcję z lekcji, jaką dało Ci życie i będziesz również ostrożniejsza w dobieraniu psudoprzyjaciół czy osób, do których chcesz mieć zaufanie. Niestety – w życiu prawdziwych przyjaciół, policzymy zaledwie na palcach u jednej ręki. To rozumiemy dopiero po czterdziestce, albo jeszcze później .
      Pozdrawiam serdecznie :)

    • Rafał pisze:

      Ja polecam po prostu kurs 1 stopnia DEIR. Tam właśnie ustawia się otoczkę ochronną, która chroni przed wampirami energetycznymi i innymi źródłami manipulacji z jakimi można mieć na co dzień do czynienia.

      Na 2 i 3 stopniu można dodatkowo poznać techniki oduczania takiego wampira od wampirzenia w sposób niewidoczny, bo energetyczny i sposoby ustawiania sobie doskonałej atmosfery w firmie czy gdziekolwiek się akurat przebywa.

      Pozdrawiam i powodzenia życzę :)

  14. Anna pisze:

    Żyję z takim wampirem 27 lat…to moja matka. Niszczy mnie z dnia na dzień, nie mam już rodziny i znajomych, jestem sama z małym synkiem i walczę. Nikt mi nie wierzy w to, co mówię, a matka jest coraz bardziej agresywna i pała nienawiścią do własnego dziecka.

    • Coś powinna Pani zrobić, aby się wyrwać z tej sytuacji i “usunąć przyczynę” koszmaru z dnia codziennego. Problemy często rodzą się właśnie wtedy, kiedy uzależniamy się od takich osób. Może jest w waszym mieście jakiś “hotel” dla samotnej matki z dzieckiem, może proszę porozmawiać z psychologiem, co robić w tej sytuacji i jak ignorować uwagi od matki. Najlepsza jest niestety ignorancja, bo inaczej zniszczy sobie Pani zdrowie, a dla dziecka nie będzie Pani autorytetem. Choćby dla dziecka, trzeba szybko z tym coś zrobić, bo ono rośnie i coraz więcej rozumie. Jeśli ma Pani zaufanie do księży lub zakonnic – proszę spróbować z nimi porozmawiać. Może uda się im Pani pomóc.
      Jedno jest pewne – musi się Pani koniecznie usamodzielnić i stać się niezależna finansowo, a do dziecka, warto zatrudnić sobie nianię ( młode dziewczyny za niewielką sumkę, chętnie pomogą) i samemu iść do pracy. Niestety – nie ma innej rady.

      • Anna pisze:

        Witam Pani Renato!
        Pisałam swoją historię w skrócie gdzie indziej,ale nie wiem czy doszła, więc opiszę to tu trochę w dłuższej wersji niż tamta.. Jestem w bardzo ciężkiej sytucaji, jak nie w beznadziejnej. Chyba nawet już mój psycholog i asystent rodziny uważają podobnie tylko nie mówią tego na głos. Mieszkam z matką i synkiem w jej mieszkaniu. Od zawsze czułam, że z nią jest coś nie tak. Miała wiecznie tylko pretensje, żale, wyzywała, wyżywała się na mnie, poniżała, dawała dziwne kary za jej zdaniem nieposłuszeństwo. Do 13 roku życia miała mnie gdzieś i siostrę zresztą też, bo zajmowali się nami dziadkowie, ale sytuacja się zmieniła jak dostała mieszkanie z pracy i wyjechałyśmy do Warszawy. Tutaj zrobiła sobie ze mnie worek treningowy. O wszystko miała do mnie pretensje, nawet za przewinienia siostry obrywałam. Powtarzała, że nigdy nikt mnie nie pokocha i nie będzie chciał ze mną żyć. To jej się chyba udało wmówić. Ta gehenna trwa już prawie 14 lat, a prawdziwy koszmar zaczął się jak zaszłam w ciążę, jej odbiło po prostu. Podnosiła na mnie ręce, poniżała i szydziła przy ludziach. Dzień w dzień były awantury, byłam wstydem dla niej, bo miałam zostać samotną matką. Po porodzie dostała bzika na punkcie dziecka, uważała, że sobie nie poradzę z niczym. Chciała bym poszła od razu do pracy i zostawiła jej dziecko, miałam wrażenie, że chce je zabrać. Nie mogłam tego nigdzie zgłaszać, bo w opiece zrobiła sobie ciepłe gniazdko, nikt mi tam nie wierzył, a jeszcze straszyli że dziecko zabiorą. Byłam z tym sama, bo nikt mnie nie rozumiał. Kiedy jej się tylko sprzeciwiłam to mnie karała wyłączając ogrzewanie, nie płacąc w środku zimy za prąd. Zaczęła rozpowiadać, że izoluję ją od dziecka. Kiedy synek miał jakieś 4 miesiące zaatakowała mnie i biła, trzymałam go na rękach, myślałam, że jej coś zrobię ale tylko zatrzasnęłam drzwi do pokoju. Zgłaszałam na policję pobicia i awantury. Obdukcji nie mam, bo bije za lekko. Ogólnie 3 razy mnie pobiła w ciągu roku. Twierdzi, że ma prawo mnie poniżać i wyzywać przy dziecku, bo to jej dom. Nigdy ze mną nie rozmawiała, zawsze dzwoni do rodziny lub koleżanek i wygaduje takie rzeczy, że człowiekowi aż pięść się zaciska. Cała rodzina i znajomi uważają mnie za wariatkę, ona zawsze robiła z siebie ofiarę i użalała się nad sobą. Zauważyłam, że nie ma już innych tematów jak narzekanie na mnie, rząd, politykę, podatki i pace. Do tego ma do wszystkich pretensje. Całe życie wszyscy ją wykańczają a ona taka dobra jest. Psychiatrów i psychologów ma za idiotów, poszła do jednego dobrowolnie, bo myślała, że jej powie to, co chce usłyszeć, że to ja jestem problemem. Niestety dostała zdiagnozowana jako osoba z zaburzeniami adaptacyjnymi i się obraziła na psychiatrę. jest najmądrzejsza, a ja najgłupsza. Brak mi słów już. W sierpniu zeszłego roku miałam przesluchanie w sądzie w sprawie ograniczenia praw do dziecka. Matka się przyczyniła do tego w dużej mierze, gdyż biegała do opieki i wygadywała tam różne głupoty, zawsze opowiadała coś ze złożonymi rękami i ze łzami w oczach. No i wyszło, że to ja jestem stuknięta. Po sprawie okazało się, że jednak nie jestem. Tyle nerw, które straciłam…nigdy jej tego nie wybaczę. Nie mam już siły, gdyby nie mój psycholog i asystent to bym dawno była już chyba w wariatkowie. Za dużo tego naraz.Założyłam jej niebieską kartę, ale opieka ma jakieś wątpliwości i nie wiem co z tego wyjdzie. Chcę tez złożyć doniesienie na policję, bo będę walczyć do końca, choć wiem, że raczej przegram. Nie mam w nikim wsparcia, siostra niby jest za mną a już dawno się ode mnie odwróciła i choć jest najlepszym świadkiem to nigdzie nie mogę jej powołać. Rodzina wykluczyła mnie już dawno z naszego klanu, a znajomi rodziny patrzą jak na debila. Nikt mi nie wierzy, bo matka dla wszystkich jest cudowna i kochana. Nikogo nie przekonam do moich racji, bo wiem, że jak ona w końcu wyląduje w zakładzie psychiatrycznym to i tak będzie, że to przeze mnie. Czytałam o borderline i wszystko się zgadza, ale ja jej sama diagnozy nie wystawię. Co można zrobić, jak się bronić? Będę wdzięczna za każdą poradę. Anna

  15. Kasia pisze:

    A co, jeśli wampirem emocjonalnym jest moja mama? Która jest starszą osobą, bardzo schorowaną i nie ma nikogo do opieki oprócz mnie? (jest oczywiście opiekunka, ale nie wystarcza). Potrzebuje pomocy bez przerwy, jest zależna od innych we wszystkim, bo w jakiś sposób takich wyborów dokonuje. Trzeba jej zmieniać pampersy, robić jeść (czasami karmić), myć itd – a ona może chodzić i robić to wszystko sama, ale nie chce! Niech jej ktoś tylko powie, że może sama, to zaraz słabnie, jęczy i kładzie się do łóżka. Gdy tylko próbuję się od niej oddalić, bardziej choruje. Dostaje zapalenia płuc, ataku sercu, napadów padaczkowych, same poważne rzeczy. Po mojej ostatniej próbie ‘wirtualnego’ oddzielenia się od niej ( o której i tym razem nic jej nie mówiłam) straciła przytomność – od tygodnia jest nieprzytomna, podejrzewano udar, ale badania nic nie wykazały. Tak jest od lat. Nawet raka już miała, który w niezwykły sposób się pojawiał i znikał po kilku dniach albo tygodniach. Nie mogę zostawić mamy bez opieki, bo nie ma innej rodziny, jestem jedynaczką, a tata już nie żyje. Gdy siedzę przy niej mówi “gdy jesteś przy mnie, robię się silniejsza” – a ja niestety robię się słabsza, senna, mam zawroty głowy. Manipuluje wszystkimi, jak ktoś dzwoni, to nawet głos tak moduluje, że robi się słaby i jęczący. W dodatku nie robi tego świadomie, po prostu całe życie taka była. Jeśli przez 15 minut nie odbieram telefonu, dzwoni po wszystkich sąsiadach, że potrzebuje pomocy, a sąsiedzi też mają już dosyć, więc pytają gdzie jest córka – no i słyszą, że ja nie odbieram telefonu, albo wygaduje o mnie różne kłamstwa. Nie wybaczyła mi do tej pory, że wyjechałam za granicę, gdy ona była w szpitalu (bilety miałam kupione pół roku wcześniej) – ciągle mi to wypomina. Muszę być na każde jej wezwanie, a mam 45 lat… Teraz muszę też z nią zamieszkać, bo lekarze mówią, że nie może być ani chwili sama – będę podcierać i karmić sprawną fizycznie osobę, która powoli zamienia się w bezradne niemowlę, na własne życzenie… Czy może mi Pani coś poradzić w takiej sytuacji?
    Dodam, że oddanie mamy do domu opieki nie wchodzi w grę – nikt mnie nie rozumie, ani lekarze mamy, ani sąsiedzi, ona wspaniale potrafi manipulować i opowiadać, jaka jest pokrzywdzona. Będę wtedy podłą córką, która pozbywa się matki, żeby zagarnąć jej mieszkanie i emeryturę, poza tym jest mi jej autentycznie żal…

  16. ZDZISIEK pisze:

    jasne że wampiryzm jest realny .Pani RENATA ujęla to czytelnie,lecz na pozimie Jej bardzo fachowej wiedzy.MOJE spostrzerzena zmuszają do stwierdzenia że silna\y wamp energetyczny-biorca dobrej energii lub dawca zlej -śmieci energetycznych-może w krótkim czasie ofiarę zabić .CZĘSTO -przeważnie atak jest odpowiedzią na krzywdy jakich wamp doznał od przyszlych ofiar.TO co opisały dziewczyny to psychozy -maniakalna,depresyjna lub maniakalno -depresyjna-matka i córka.

  17. Wichniarek pisze:

    I ja mam w otoczeniu wampira…jest to dziewczyna mojego syna i matka jego dziecka.
    Wiecznie niezadowolona , zgorzkniała,roszczeniowa….
    niewdzięczna,złośliwa,jeden dzień bez kłótni to dzień stracony
    żal mi mojego syna …widzę jak gaśnie i szalenie kocha swoją córkę…dlatego tkwi w tym chorym związku
    próby rozmowy..kończą się na postanowieniu poprawy…ale to tylko słowa do tzw następnego razu
    Przynajmniej raz w tygodniu straszy mojego syna ,że się wyprowadzi i zabierze mu córkę….
    Jak pomóc….

    • To bardzo trudne – pewne osoby nigdy się nie zmieniają…
      Czasami trzeba i te osobę próbować postraszyć. Po prostu wyprzedzić jej straszenie i powiedzieć, że jeśli jej się nie podoba – droga wolna. Wtedy przestanie się straszenie Was, ze się ona wyprowadzi. Bo teraz ona was szantażuje emocjonalnie tym i jakoś nie ma zamiaru się wyprowadzać. Raczej was sobie podporządkowuje, abyście siedzieli cicho.
      A co do dzieci – nie do końca zostają przy matce – ojcowie też mogą je wychowywać i o nie walczą.

      Może zacznijcie z ukrycia nagrywać takie awantury tak na wszelki wypadek. jeśli faktycznie kiedyś syn miałby walczyć o dziecko – w sadzie dokumentacja jej awanturniczego zachowania będzie jak znalazł.

      nie ma jednej recepty tak jak nie ma dwóch takich samych przypadków – sytuacji. Ale po co ją trzymać na silę – pokażcie jej, że jeśli jest aż tak źle – to jest wolna – może iść z tego związku, ale bez dziecka, albo niech się ugrzeczni, albo – jak to mówią młodzi ludzie – wypad…
      Czasem musicie drugą stronę zaskoczyć czymś, czego się po was nie spodziewa ;)

      Wtedy obserwujcie co zrobi i możecie się zdziwić, że się nagle uspokoi, bo jej szantaż i terroryzm emocjonalny, nie będzie już działał na was.
      Życzę powodzenia w działaniu i proszę napisać, czy udało się poprawić stosunki rodzinne.
      Pozdrawiam

      • Wichniarek pisze:

        bardzo dziękuję za odpowiedź…to bardzo wiele dla mnie znaczy
        właśnie dziś zamawiam kamerę…ten plan miałam już w głowie ale jakoś na chwilę dziewczyna się wyciszyła po ich wspólnej wizycie u psychologa i plan poszedł w odstawkę
        Pani psycholog powiedziała ,że ważny jest wzajemny szacunek…a dziewczyna mojego syna twierdziła i chyba dalej tak myśli ,że ona może swojemu partnerowi ubliżać od najgorszych…a on nie ma prawa , ponieważ ona jest kobieta i matką jego dziecka
        Narzeka na wszystko….prawdziwy z niej krwiopijca…teraz syn jest w pracy…ja na popołudniu idę..ona z dzieckiem jeszcze śpi.Obiad, prasowanie już zrobiłam….ona głównie spędza czas z dzieckiem i z komputerem.Ostatnio syn jej wspomniał,że powinna mi pomóc w przygotowaniach do świąt…powiedziała że ja jej o to nie poprosiłam …a poza tym nie musi pomagać…bo je tylko jedną potrawę ….uffff mam dość tej dziewuchy…ale przyjęłam postawę zadowolonej z życia i synowi też to zasugerowałam….chociażby do momentu uzyskania dowodów przeciwko niej….ona wściekła i sfoszona a my uśmiechnięci…mam nadzieję ,że choć trochę ją wkurza , że nie jest wstanie zepsuć mi humoru choć to tylko na pokaz z mojej strony
        Pozdrawiam

        • Wichniarek pisze:

          zapomniałam wspomnieć, że jeśli mówi że się wyprowadza to zaczyna się pakować …raz nawet zadzwoniła po brata , ten przyjechał po nia w godzinach popołudniowych ( mój syn miał akurat zmianę popołudniową ) a wieczorem zadzwoniła ,że tęsknią ona i dziecko i syn po nie pojechał….mi powiedziała ,że syn prosił ją żeby wróciła ( kłamie na każdym kroku)
          Pozdrawiam i dziękuję za zainteresowanie moim problemem

          • .. czyli u brata też musieli mieć jej dosyć ;)
            Często ludzi doceniają to co mieli, dopiero wtedy kiedy to stracą. Może powinna zostać dłużej u brata?
            Niepotrzebnie Pani syn pojechał tak szybko po nią? Mógł podtrzymać dłużej jej tęskne uczucia – dać jej trochę przemyśleć wszystko – czasami taka rozłąka jest dobra. A najlepiej jakby ja brat musiał przywieźć – następnym razem, prawdopodobnie brat odmówiłby jej już pomocy i takiej zabawy w chocki klocki. Ona jest niestabilna emocjonalnie i jak małe dzieci – che coś wymuszać na was “tupiąc nóżkami”.
            Powinna dłużej sobie pobyć u brata i mocniej “zatęsknić”.

        • Dokładnie – nasze szczęście czy radość mogą być wkurzające dla innych, którzy chcą nam to zepsuć…
          Wizyty u dobrego psychologa są bezcenne – może to da jej też trochę do myślenia… choć będzie ciężko jeśli nie poczuwa się do obowiązków rodzinnych i tym samym do bycia członkiem tej rodziny…

  18. […] Depresja charakteryzuje się obniżeniem poziomu życiowej energii czyli poczuciem braku energii, niemożnością przeżywania radości i obniżaniem poczucie własnej wartości. Bywa, że w taką depresję wciąga nas najbliższa nam osoba lub nasze środowisko – ludzi z którymi żyjemy i przebywamy najczęściej. W tym względzie, wielu osobom zapewne znane jest zjawisko wampirów emocjonalnych, odbierających na nasze siły witalne i energię. Przyznam, że trudno im się oprzeć i walczyć z nimi, jeśli są to najbliższe nam osoby. Mogą być często awanturnikami, ale mogą też być ciche i spokojne robiąc z siebie ofiarę losu. Najczęściej poddajemy się im i gaśniemy w oczach zatracając nasze cel i zapominając o własnych marzeniach – o nas samych. Więcej szczegółów na ten temat opisałam w specjalnym artykule pt.:  Złodzieje marzeń – wampiry emocjonalne >> […]

  19. Agnieszka pisze:

    Moim wampirem energetycznym jest mój były mąż. Niestety nie mam możliwości zerwania z nim kontaktu bo jest córka 6 letnia. Na każdym etapie są problemy i utrudnienia. Ograniczyłam z nim kontakt do sms-ów.
    Córce zakupiłam własnym bo pod postacią telefonu wydzwaniał codziennie, również wysyłał do mnie groźby i inne maile. Jag złosiłam na policje uspokoił się. Ogólnie nie ma czystej sytuacji w kontakcie z nim.
    Każda jest opatrzona czymś negatywnym – nie odwiezienie córki, spóźnienie, obniżenie mojej wartości o tym jaką jestem matką, kobietą.
    Zdanie zaczyna od tego, że jest mną rozczarowany i nie myślał.
    Ogólnie bruździ w moim nowym związku i utrudnia życie na każdym etapie.

  20. XS pisze:

    Szczerze mówiąc, artykuł nie do końca mi się podoba, jest tendencyjny. Autor za bardzo dzieli ludzi na “dobrych” i “złych”, czyli wampiry, przy jednych i drugich manipuluje określeniami uwypuklając cechy tylko wybiórczo.

    “Wampirami” nazwałabym po prostu osoby toksyczne, ale ich osobowość nie jest nieodwracalnie “spaczona”. Nie działają dla własnej sadystycznej satysfakcji, żeby sobie uprzyjemnić życie dręczeniem innych (tacy są psychopaci, a to słowo o kompletnie innym znaczeniu). To są ich mechanizmy obronne, które stosują nieświadomie, i które nabyli w dzieciństwie, bo np. wychowywali się w patologicznej rodzinie. Odpowiednia psychoterapia mogłaby im pomóc.

    A fragment o zaburzeniach osobowości mnie rozbawił – tak naprawdę każdy ma trochę zaburzeń osobowości, ale to nie sprawia, że każdy jest wampirem.

    To bardzo trudny temat. Nie uważam, że jedynym sposobem jest odcięcie się i urwanie wszelkiego kontaktu, bo jak np. można urwać kontakt z matką? To są osoby, które potrzebują profesjonalnej psychologicznej pomocy, i da się je wyleczyć z tego “wampiryzmu”.

  21. more-17 pisze:

    Niezwykłe spojrzenie na sytuację, każdy powinien rozczytać i zapoznać się z przedmiotem.
    Strony Internetowe

  22. Bezszelestnylisc pisze:

    DZIĘKUJĘ :D

  23. angel? pisze:

    nie lubię nazywac nikogo wampirem, patrzę na ludzi jak na naczynia, jeśli w jednym jest mało en. to automatycznie przelewa się ona z tego gdzie jest jej dużo, jak woda…choć nie chcę tego robić czasem tak się zdarza że komuś niechcący podkradnę energii. Ale nie jestem fachowcem w tej dziedzinie, takie spostrzeżenie. A dziecko, przecież musi czerpać energię od rodziców do działania czasem, gdy dzieje się coś trudnego, nie mówię o ekstramalnych przypadkach gdy ktoś jest leń, albo nie radzi sobie i nie chce dać sobie pomóc, (może jest tak zagmatwany zraniony itp,) to wszystko trudne, nie każdy też nadaje się na kogoś kto pomaga. Ale…nazywanie wampirem energetycznym człowieka jest wg mnie krzywdzące, nie ma tu hmmm…miłości. Jeśli chodzi o suche porównanie, fakt to ok, ale to jest bardzo negatywne określenie, słowa niosą ze sobą moc. Sama mam problem z “wampirami” i to takimi z prawdziwego zdarzenia którzy są po prostu cholernymi egoistami, złymi ludźmi bezwzglednie, już po niejednym dosłownie trupie dążącymi do celu (jednakże wiem czemu tacy są- bynajmniej z tego powodu nie mam zamiaru dać się ograbiać z życia więcej, jednak staram się trzymac teraz po wielu latach rozsądny obraz sytuacji, oni mieli mniej szczęścia ode mnie)…ale są też ludzie podobni do nich którzy stanęli na mojej drodze i wcale nie chcieli mnie zranić, choć zranili doszczętnie, na prawdę. Choć był to raczej bardzo zły zbieg okoliczności, pech że trafili na mnie zranioną, oni zranieni. Gdybym zachowała się bez próby zrozumienia(oczywiście nie od razu) to te osoby byłyby jeszcze bardziej zbite (czyt.zabite). Problem w tym by nie wygonić duszy z człowieka, przekonać ją że warto się zmieniać, dać sobie pomóc…wszytko to pięknie napisane a o wiele bardziej hardkorowe w realu. Każdy powinien postępować wg własnego wyczucia. Ponieważ nie umiałam być wobec pewnych ludzi dość asertywna zniszczyli mnie. Jednak gdybym nie wykrzesała z siebie dobra w innych, podobnych przypadkach też bym kogoś zniszczyła( ile razy zniszczyłam przez swoje rany?…:( rozsądek, zimna krew, współczucie i miłość mogą się uzupełniać na wzajem.

  24. agat pisze:

    A jeśli wampirem jest bliska osoba, krewny? Zerwać kontakt? No nie… Doszłam do wniosku, że chyba w takim razie muszę, bez zrywania kontaktu, żyć własnym życiem, nie pozwolić dłużej tej osobie na ograbianie mnie z marzeń. Przed chwilą zrozumiałam, że to wampir – ja się z czegoś ucieszyłam, a ta osoba robi wszystko, żeby mi pokazać, że nie mam z czego. Muszę być silna, jakoś nie brać tego do siebie i mimo wszystko cieszyć się… Trudne, ale może się uda – pierwszy krok to uświadomienie sobie, że to wampir… Drugi to uśiadomienie sobie, że to co ta osoba mówi to coś co mogę mieć za przeproszeniem w głębokim poważaniu.

  25. Krysia pisze:

    Ludzie ze złą energią nie wiedzą, że ją mają w sobie. Dlatego nie można myśleć, że ktoś jest zł albo dobry, trzeba po prostu sie uodpornić, nauczyć sie ich omijać lub neutralizować negatywne skutki. Ja mam osobisty odpromiennik creatosa na szefową, która ewidentnie jest wampirem energetycznym. Zawsze źle się przy niej czułam, nawet wtedy (a może wtedy bardziej?), gdy mnie chwaliła. teraz jest lepiej, inaczej, juz sie tak nie stresuję, nie denerwuję i nie odbieram jej rpzytyków aż tak personalnie. lepiej śpię i zapewne lepiej pracuję. Z pewnoscią spokojniej.

  26. Rufa pisze:

    Ja wpadłem na takiego wampirka co jeszcze do inteligencji należał i sprała mi beret tak że nie wiedzialłem jak sie nazywam przez 15 lat
    świetnie wiedziała kim jest ostrzegsała mnie przed soba a ja sie kurcz jeszcze w niej zakochałem
    miałem takie pranie muzgó :) że do dzisiaj mam emocje na stałe zryte
    ale jakos se w zyciu jeszcze radze, o układaniu go na nowo nie ma mowy
    pozdrawiam i nie poleam

  27. Marta pisze:

    Fora internetowa i ogólnie social media t chyba największe zbiorowiska wampirów energetycznych, które najlepiej omijać szerokim łukiem. Wyczerpujący artykuł :) https://ewrozba.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.