Wspaniały eksmąż


16.10.2015 | kategoria: Rozwój osobisty

szczesliwiludzieCoraz częściej słyszymy, że ktoś się z naszych znajomych rozwodzi lub jest już po i przy tym niesamowicie kłóci i oczernia drugą osobę. Eksmężowie są tak zaślepieni złymi emocjami, że najczęściej zapominają, iż była żona to ich wybranka serca, to ich ważna decyzja życiowa i często matka ich dzieci. Zapominają powodów, dlaczego właściwie wybrali tę właśnie kobietę na żonę z pośród wielu innych, ta im się podobała i bez niej świata nie widzieli. Później przez lata znęcają się często nad nią, poniżają, obrażają lecząc tym samym swoje własne kompleksy, aż czar pryska – puszcza wulkan emocji i coś się kończy, bo druga strona już tego nie może dłużej znieść. Może być oczywiście sytuacja odwrotna, kiedy to kobieta znęca się nad swoim mężczyzną, ale te sytuacje są mniej częste.

Michael to klasa mężczyzna. Po prawie 20 latach wspólnego małżeństwa rozstał się z żoną i napisał pełen szacunku list do byłej partnerki. Przypuszczam, iż przeszedł on kilka sesji coachingowy, podczas których dostał on wiele pytań otwartych. Dzięki temu mógł on poszerzyć granice swojej mapy myśli i skierować podświadomość na inne płaszczyzny. Zmiana myślenia zmienia kąt patrzenia i daje możliwość spojrzenia na te same sprawy, z zupełnie innej perspektywy – z perspektywy często pozwalającej na to, aby lepiej zrozumieć drugą stronę i wczuć się w jej poło9żenie – aby stać się bardziej empatycznym.
Być może Michael zrealizował technikę „Dwóch krzeseł„, może przeszedł też metodę Meta Mirror oraz technikę Budowy pomostu porozumienia? Może pracował nad zmiana nieużytecznych przekonań i zamieniał je na użyteczne? Z pewnością coach zadał mu kilka ćwiczeń w formie zadań do domu, aby nauczył się dostrzegać pozytywne rzeczy w swoim środowisku, aby zastanowił się czym dla niego są takie wartości jak Miłość, Szczęście, Rodzina, Małżeństwo, Pieniądze i opisał jak je rozumie, osadził w hierarchii od najważniejszej do najmniej ważnej i uzasadnił. Albowiem, każdy z nas nieco inaczej rozumie te pojęcia i nadaje im innego znaczenia. Aby zastanowił się jakimi wartościami kierowała się jego żona, a jakimi on i jakie są różnice zdań, do których oboje mają prawo i warto to zaakceptować.  Może zrozumiał, że ich konflikt miał charakter konfliktu wartości lub był to konflikt potrzeb i przy umiejętności znanych technik rozwiązywania tych różnych typów konfliktów, wiedział już teraz, jak łatwo mógł dogadać się z żoną i rozwiązać ich problemy, zamiast pogłębiać dalej spór prowadząc do rozwodu. Po prostu wystarczyło posłuchać, jakie pragnienia i potrzeby ma inna strona i wyciągnąć wnioski, czy Ja zawsze muszę mieć rację? A może ona ma jednak rację i warto jej ją przyznać? Kiedy w sporze tylko jedna strona najczęściej wygrywa a druga czuje dyskomfort – po czasie mysi dość do erupcji wulkanu, który często kończy się poważnym konfliktem potrzeb i wartości oraz rozwodem. Obrażanie, 0bwinianie innych lub siebie, trzymanie żalów i tkwienie w przeszłości nic nie da i nie rozwiąże żadnego konfliktu. Trzeba wysłuchać się wzajemnie z szacunkiem i szukać rozwiązań, ustanawiając wspólne cele tak, aby każdy czuł się z tym dobrze. Dopiero taka droga prowadzi do idealnego rozwiązania jakim jest WIN – WIN.
Michael mógł zatem zadać sobie pytanie: Jak moja żona rozumie wartości takie jak Miłość, Rodzina, Pieniądze, Dzieci, Przyjaźń, szczęście i inne, a jak Ja je rozumie?  Mógł też wciągnąć wnioski ze swojej odpowiedzi, akceptując odmienność żony i dając jej możliwość wyrażania własnego zdania, przedstawiania argumentów i negocjowania zgodnie z zasadami poprawnej komunikacji Tranforming Communication, gdzie obie strony szanują się i dążą do satysfakcjonujących je wyników WIN-WIN, a nie kompromisu lub rozstania.

A oto treść listu Michaela do byłej żony:

pamietniki-listy-od-niego„Cóż… Dzisiaj nasze 20-letnie małżeństwo właśnie się zakończyło. Szczerze mówiąc to było surrealistyczne. Gdy doszliśmy do tej decyzji kilka miesięcy temu, czułem się tak jakby świat się zawalił.

Prawdę mówiąc, bałem się tego, jak będzie wyglądać moje życie bez Ciebie. Przeczytałem kiedyś takie przysłowie: „To strach sprawia, że wilk wydaje się być większy”. W moim przypadku to sprawdziło się idealnie. Bałem się być bez Ciebie. Tak po prostu. Byłaś jedyną osobą w moim życiu, która była przy moim boku tak długo. W rzeczywistości dłużej niż jakikolwiek inny człowiek na Ziemi. Jesteś głosem w mojej głowie. Bardzo wiele Ci zawdzięczam. Pomyślałem więc, że napiszę do Ciebie parę słów, ale czasem lepiej jest coś zapisać niż powiedzieć. Może Tobie to się wydawać dziwne, ale dla mnie jest to bardzo ważne. Pozwól więc, że podzielę się z Tobą moimi przemyśleniami i odczuciami odnośnie dzisiejszego dnia:

• Zasługujesz na nagrodę za to, że przeżyłaś 20 lat z kimś takim jak ja.

Oboje wiemy, że nie jestem łatwy i ciężko się kocha kogoś takiego jak ja. Często jestem wybuchowy, nie wysypiam się, żartuję z każdej sytuacji i zawsze mogłaś spodziewać się tego, że źle się zachowam. Po latach dopiero zdałem sobie sprawę, co oznacza związek z taką osobą jak ja. Realizowałem swoje marzenia, nie patrząc na to, czego Ty chcesz. Moje pasje napędzały mnie do działania. Ośmielałem się na planowanie rzeczy, do których Ty nie chciałaś dokładać ręki. Były zbyt ryzykowne i szalone. Patrzyłem tylko na to, aby być szczęśliwy bez względu na Twoje potrzeby. Ty mogłabyś się wściekać, ale nie… Zawsze zaskakiwałaś mnie swoją gracją, klasą i opanowaniem. Zdaję sobie sprawę, że odnieśliśmy razem parę sukcesów, a niepowodzenia są tylko i wyłącznie moją winą. Za to bardzo Cię przepraszam.

• Statystycznie rzecz biorąc to była dobra decyzja.

Oboje wiemy, że 50 procent małżeństw kończy się rozwodem… a drugie 50 procent śmiercią. Zatem uniknęliśmy kuli :).

• Jesteś wspaniałą mamą.

Twoja dobroć i miłość do naszych dzieci jest jedną z najpiękniejszych rzeczy w Tobie. Nie masz nawet pojęcia, ile razy próbowałem być taki jak Ty. Jesteś cała miłością i to widać na każdym kroku.

• Chcę żebyś była szczęśliwa.

Zasługujesz na to. Bycie żoną czy mężem bardzo często jest koszmarem. Presja posiadania dobrego małżeństwa sprawia, że toczy się w związku prawdziwą walkę. Szczerze mówiąc jestem szczęśliwy, że nie masz już z tym do czynienia. Nieważne, co będzie z moim życiem. Bardzo bym chciał, abyś Ty w końcu zaznała spokoju. Wiem, że tak będzie.

• Tak w ramach przypomnienia: Jeszcze raz bym się z Tobą ożenił, nawet jakbym wiedział, że to się tak skończy.

Mamy trójkę wspaniałych dzieciaków, ale nawet jeśli nie byłoby z nami Chloe, Titusa i Silasa to wybrałbym Ciebie i chciałbym przeżyć te 20 lat z Tobą. Jestem lepszym człowiekiem. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym przejść przez życie bez kontaktu z Tobą.

• Nie sprawdzaj w sieci każdej dolegliwości. Internet w takich przypadkach to zło.

Ból głowy to naprawdę bardzo rzadko rak mózgu. Naprawdę! Ciesz się z tego, że masz tyle lat przed sobą. Nie doszukuj się na siłę chorób.

• Nie możesz mi zabronić nadal Cię kochać.

Przez chwilę chciałem namówić moje serce do tego, aby Cię znienawidziło, ale się nie udało. Jesteś po prostu zbyt dobrą osobą. Bardzo w tym wszystkim zaskoczyło mnie to, że łatwo w separacji zamieniliśmy się w przyjaciół. Cieszę się, że rozstaliśmy się w takiej atmosferze. Jak prawdziwi przyjaciele. Uwielbiam to, że cały czas możemy rozmawiać o naszych dzieciach, życiu, planach na przyszłość, filmach, muzyce i o tym, kto znany właśnie zmarł. To dla mnie takie normalne.

• Zawsze będę dla Ciebie, jeśli tylko będziesz potrzebowała jakiejkolwiek pomocy.

Cieszę się, że poszłaś do szkoły i na nowo zaczynasz odkrywać życie. Zawsze będę w pobliżu, aby Ci pomóc… Zawsze.

• Jeśli wiedziałbym, że się rozstaniemy to robiłbym więcej brzuszków.

Randki znów będą czymś ciekawym. Mój kumpel zapisał mnie na jakąś stronę randkową, więc jestem pewien, że mój kalendarz będzie pękał w szwach ;).

milosc-do-starosciNie jestem głupi. Wiem, że taka kobieta jak Ty długo nie będzie sama.

Ciebie po prostu nie da się nie kochać. Chcę, żebyś wiedziała, że będę kibicować Twojemu nowemu związkowi i bez wątpienia będę zdradzał śmieszne historie z naszego życia Twojemu wybrankowi. Nie będę stawał na pewno Wam na drodze.

Myślę, że napisałem wszystko to, co chciałem Ci powiedzieć. Myślałem o tym dniu bardzo długo i chciałem, aby nasze małżeństwo skończyło się dla nas dobrze. Wiem, że to brzmi głupio, ale tak właśnie chciałem.

To był ogromny zaszczyt być Twoim mężem przez 20 lat, a jeszcze bardziej będę zaszczycony, gdy zgodzisz się być moją przyjaciółką do końca moich dni.

Zakończę mój wywód słowami piosenki Cyndi Lauper  – Time after time:

„Jeśli się zgubisz, wystarczy, że spojrzysz i znajdziesz mnie

Za każdym razem

Jeśli upadniesz, złapię Cię, będę czekać

Za każdym razem.”

Michael

Oryginalny tekst i polskie tłumaczenie tutaj: Cyndi Lauper – Time After Time

Niestety w większości przypadków partnerzy lub byli partnerzy nie potrafią się przyznać do tego co zrobili swoim żonom, że nie chcieli posłuchać o ich potrzebach i pragnieniach, że tworzyli bariery komunikacji i używali siły – krzyczeli bądź bili żonę, że ją często również oszukiwali. Do tego usprawiedliwiali swoje zachowanie i samych siebie przed znajomymi, chcąc zrzucić złe światło na swoją żonę a ich ofiarę. Tym czasem sami pragnęli ukazać się jako ofiara pokazując żonę jako tę złą. To klasyka rozwodów w Polsce. To również schemat takiego działania oprawców opisany w doskonałej książce o ofiarach i ich katach w naszym codziennym dniu pt. Molestowanie moralne, autorstwa Hirigoyen Marie-France. game-overKiedy godzimy się na poniżanie, na obrażanie, obwinianie nas, na szydzenie z nas i wyśmiewanie się oraz na podnoszenie głosu na nas, to już stawiamy się w roli ofiary. Tego nam nie wolno robić, bo później problem się pogłębia a nasi oprawcy są bezkarni i dostają od nas przyzwolenie na coraz większe znęcanie się nad nami. I często pewnego dnia nie wytrzymujemy i mówimy STOP. Wtedy poznajemy prawdziwe oblicze własnych mężów lub byłych mężów, chcących znęcać się dalej nad swoimi partnerkami i nawet po rozwodzie czerpią sadystyczną z tego satysfakcję. Zakładają nam kolejne sprawy w sądzie. Czasami takie bywają kobiety a ofiarami są mężowie, ale takich przypadków bywa mniej.
Mało który partner zachowuje się z taką klasą, jak Michael z listu w artykule i oddaje szacunek kobiecie, którą przed laty wybrał przecież na żonę i świata bez niej nie widział, a która jest matka ich dzieci i już choćby przez to należy jej się szacunek. :)
Tłumaczą, że żona zła?
A co jej zrobiłeś że tak teraz uważasz?
Czy po prostu zacząłeś z nią z szacunkiem rozmawiać, więcej słuchać o jej potrzebach i pragnieniach?
Czy tylko narzucałeś swoje i huczałeś na nią?
Pomyśl jak sam przyczyniłeś się do tej sytuacji, jak prowokowałeś rozwód?
Jak możesz to teraz naprawić?
Szukaj sposobów i rozwiązań zamiast tkwiąc w przeszłości dalej ranić ją i oczerniać byłą żonę przed znajomymi, a samemu kreować się na kryształ…
Gdzie Ci mężczyźni rozwodzący się z klasą, w poszanowaniu godności i szacunku do żony oraz matki ich dzieci, pomagający dalej rodzinie i żyjący z rodziną w przyjaźni?przeszlosc-uczyc-sie-z-niej

Kto wyciąga z przeszłości mądre wnioski i szuka rozwiązań poprzez budowę pomostu porozumienia – uczy się na błędach. Kto uważa, że ciągła nauka to głupota i wyśmiewa osoby, które pragną się uczyć – ten tkwiąc wciąż w przeszłości, niczego się nie nauczy.  Pali  więc ciągle kolejne mosty za sobą, zamiast zatrzymać się, wyciszyć, wsłuchać się w swoje pragnienia, w serce i duszę, usłyszeć własne myśli a nie doradców, porozmawiać samym z sobą i zadać sobie kilka pytań np.:

Zastanów się co zrobiłeś, aby stracić swoją żonę? Aby stracić zaufanie rodziny?
I co Ci to dało? Jakie są tego zalety dla Ciebie? A jakie wady?

Co sam musiałeś zrobić, aby stracić szacunek w oczach wielu ludzi?
Co Ci to dało? Jakie są tego plusy a jakie minusy?
Jakie korzyści tym samym osiągnąłeś?
… A co straciłeś?

CO FAKTYCZNIE ZROBIŁEŚ aby znaleźć się dzisiaj w tym miejscu i w takiej sytuacji?
Jak się z tym czujesz?

Czy jesteś zadowolony ze efektów?
Czy czujesz satysfakcję czy dyskomfort?


Czy zamiast obwiniać innych i partnerkę za swoją obecną sytuację, potrafisz odpowiedzieć sobie szczerze, jak się do tego sam przyczyniłeś? Co zrobiłeś?

A co najlepszego właściwie zrobiłeś?
Na ile jest to użyteczne dla Ciebie?
Czy jest to użyteczne dla Twoich najbliższych? 

Ilu ludzi mogło zostać skrzywdzonych dzięki Twojemu postępowaniu, w dążeniu z uporem do własnych celów?
Kto na tym najwięcej zyskał? Kto stracił?
Co ty na tym straciłeś?

Co dałaby Ci zmiana kierunku działania zapobiegająca dalszemu pogłębianiu konfliktu?
Jakie rozwiązanie widzisz, aby poprawić relacje i zacząć budować most porozumienia na przyszłość?
Jakie korzyści miałbyś z tego dla siebie?
Jakie korzyści miałaby z tego Twoja rodzina?
I co jeszcze?

Wyobraź sobie, że szukasz rozwiązania konfliktu i piszesz taki list jak Michael do swojej partnerki/partnera.
Co mogłoby się wydarzyć po napisaniu przez Ciebie takiego listu jak Michael do partnerki / partnera?
Jakie korzyści mogły by z tego wyniknąć dla Ciebie?
Jak bardzo lepsza sytuacja w relacjach mogłaby być dla Ciebie?
Jakie korzyści dostaliby od Ciebie inni ludzie? Była partnerka? Wasze dzieci? Teściowie i rodzice? Przyjaciele?

……

Zastanów się jak się z tym czujesz?
Pomyśl, jak się z tym czują inni?

Jak dobre relacje mogłoby dać zbudowanie pomostu porozumienia między wami?
Jak silne podłoże do odbudowania przyjaźni oraz zaufania stanowiłoby to dla Was na przyszłość
, nawet jeśli któreś z was będzie już w innym stałym związku?
Jak bardzo ta sytuacja mogłaby sprawić, że będziecie życzyć sobie wzajemnie szczęścia w nowych związkach, a jednocześnie pomagać sobie, wspierać się duchowo, dbać o siebie wzajemnie i troszczyć się jak starzy dobrzy i prawdziwi przyjaciele, mimo bycia już w związku z innym partnerem/partnerką?
I co jeszcze?
A jak to już uzyskasz , to jakie jeszcze wspólne korzyści będziecie z tego mieli oboje?

Wyobraź sobie, jak wspaniałe by to było dla Ciebie?
…..

Pomyśl jak wspaniałe by to było dla twojej partnerki i waszych dzieci…

I jak się z tym teraz czujesz?

To kiedy napiszesz taki list?  ;)

To fragment jednej z sesji coachingowych jakie prowadzę, w celu pomocy skonfliktowanym parom, zmiany kierunku myślenia i wychodzenia z tkwienia w problemie, wypominania i żalów czyli w przeszłości, ku poszukiwaniu najlepszych rozwiązań, mających na celu gaszenie konfliktów i obustronną wygraną WIN-WIN..   :)
Wygrywanie nie ma nic wspólnego z byciem wygadanym i nie dopuszczaniem do słowa innych, z natarczywością, napadaniem na przeciwnika i podnoszeniem głosu, obrażaniem, obwinieniem czy też wprawianiem w zakłopotanie. To raczej bariery komunikacyjne prowadzące do pogłębiania konfliktu. Wygrana nie musi zależeć od zastraszania czy zniszczenia przeciwnika. Można wygrać dzięki inteligencji a nie przemocy i sprawić, że poprzez wspólne poszukiwanie rozwiązań, obie strony poczują się wygrane. Albowiem wygrywanie polega na sprawowaniu kontroli, przede wszystkim – na kontrolowaniu siebie, na umiejętności cierpliwego wysłuchania i zrozumienia przeciwnika oraz na stwarzaniu płaszczyzny porozumienia. Niezbędna jest tu umiejętność posługiwania się emocjami, a nie unikanie ich, obrażanie się i uciekanie przed rozmową i wspólnym poszukiwaniem rozwiązań. Warto też nauczyć się częściej posługiwać komunikatem „Ja” niż „TY”.

Coach ICI, Family coach, Trener biznesu, Mediator i negocjator, Trener Komunikacji Interpersonalnej i rozwiązywania konfliktów międzynarodową metodą Transforming CommunicationRenata Zarzycka
www.coachingzycia.com.pl

Podziel się:
  • RSS
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Gadu-Gadu Live
  • Śledzik
  • Blip
  • Flaker
  • Yam
  • Google Buzz
  • Blogger.com
  • Google Bookmarks
  • Kciuk.pl
  • Pinger
  • Live
  • Tumblr
  • email
  • Drukuj